Niemczyzna okiem Maxa Frischa
Dziwna trochę była moja lektura tego dziennika. W pierwsze stronice wchodzi się mozolnie, bez przyjemności, jest w narracji Frischa jakaś szorstkość, chropowatość, zdawkowość, zapiski jakby użytkowego brulionu, notatnika, wiele wygląda na czysto przypadkowe i bez znaczenia dla postronnego czytelnika, jak choćby uwagi o niemieckim życiu literackim lat 1973/1974. Lektura zdaje się mieć niezbyt ponętny smak, mulisty, nijaki, jakby żuło się tekturę. I oto […]










