O ojcu lampy naftowej i o polskim „Texasie”
Należę do pokolenia, dla którego lampa naftowa nie jest tylko emblematem „dawności” i anachronizmu, jak „pochodnia” czy „karoca”, bo żyłem w czasach, gdy bywała jeszcze w niektórych miejscach przedmiotem codziennego użytku, przede wszystkim na wsiach, na prowincji, ale zdarzało się to też w miastach, tam gdzie nie dotarły jeszcze linie energetyczne przesyłające prąd. Sam pomieszkiwałem w w dzieciństwie w wakacje u rodziny na wsi lubelskiej, do której zabudowań „elektryczność” jeszcze nie dotarła, a było to w roku 1966 (sic!) i mieszkanie oświetlano światłem […]










