Sztuka nicnierobienia
Kiedy jedni w Rzplitej rozważają, czy na wschodnich jej rubieżach nie wprowadzić stanu wyjątkowego w obawie przed szturmującą nas hordą uchodźców, inni, bawiący parędziesiąt kilometrów od Usnarza Górnego dumają, jakby tu odpiłować katolików od koryta. Jednym i drugim nic dobrego z ich poczynań nie wyjdzie. Jednym niestety, drugim zresztą też. Ten się jednak nie myli, który nic nie robi. A wystarczyłoby tak, jak my, lewica i jej psy… Premier nastaje na prezydenta, żeby wprowadzić […]










