55 lat spaghetti westernu
Do dziś pamiętam te leniwe popołudnia w Rzymie, kiedy na zewnątrz panował sierpniowy prażący upał, a na wielkim kineskopowym ekranie Clint Eastwood wygrywał pojedynki w kolejnym anonimowym małym miasteczku na kolejnym pustkowiu na Dzikim Zachodzie. To było kino proste i zarazem piękne. Żadnych moralizujących gadek w stylu Gary’ego Coopera, tylko czyny. Nie było porozumień tylko ołów. To był świat bohaterów, którzy może nie byli specjalnie szlachetni jak John Wayne, jednak przy tym zdecydowanie […]










