Z politycznych „uniwersytetów” Jarosława Kaczyńskiego
„Zapadał wczesny grudniowy zmierzch. Było zimno i bezśnieżnie. Na Placu Trzech Krzyży gwałtowny wiatr tarzał się dookoła ruin kościoła, oplecionych rusztowaniami. (…) z drugiej strony ulicy, koło trawnika z dwoma krzyżami, na wąskim chodniku samotny mężczyzna w ciemnym kapeluszu i krótkiej jesionce. Spojrzał na zegarek. (…) Podniósł głowę w stronę Nowego Światu. (…) Odwrócił się, zrobił parę kroków. Z tyłu zaskowytały opony. Mały, przedwojenny Opel […]










