Ballada o biedzie
W pieśni rośnie miasto, moja wielka damo, i nie możesz zasnąć, za gaconą ścianą, wiatr burzy myśli w twej głowie. Przeszklone zegary w mieszczańskich mieszkaniach między olejami tykają na ścianach, godziny echem grzmią w tobie. Półprzytomna wstajesz, o kawałku chleba,spieszysz na rozstaje w rozbabranych śniegach w ciżbę kufajek się wmieszać. Trepami przetupiesz pokorną godzinę, znim noc wykrztusi skołowaną skrzynię, w budę przygarnie człowieka. Tlą się papierosy, z rzadka pada słowo, […]










