Romantycy w bańce codzienności
„Panowie” i „chamy” mieli też swoje prozaiczne sprawy, o których łatwo z perspektywy czasu zapomnieć. Tkwi mi żywo w pamięci wrażenie z lektury pewnego fragmentu listu Zygmunta Krasińskiego, bodaj do Reeve’a, z roku 1843. Tyle ważnych myśli, faktów, spostrzeżeń, ocen opadło na dno mej pamięci i być może nigdy nie doczekają się „wydobycia na światło dzienne”, „przywołania na myśl”, a ten reporterski opis wizyty Zygmunta Krasińskiego u szewca na warszawskim Powiślu […]










