Epitafium dla US-Niewinnych czarodziejów
Relatywnie słabe echo „Pewnego razu… w Hollywood” może świadczyć o zmierzaniu reżyserskiej kariery Quentina Tarantino do finału, co skądinąd sam zapowiedział. Od „Pulp fiction” (1992), którego stylistyka wstrząsnęła kinem i na pewno wpłynęła na jego kształt na następne ćwierćwiecze, każdy niemal nowy film tego niebywale utalentowanego twórcy elektryzował publiczność i krytykę. Dlaczego tak nie stało się z „Pewnego razu..” mimo profesjonalnej i artystycznej klasy tego filmu i mimo tego, że zdobył on w różnych […]










