Trzykrotnie rozwiedziony
W młodości nie byłem fanem „Trybuny Ludu”. Strasznie drętwa była, no i z góry było wiadomo, co „oni” napiszą. Poza tym wtedy to Krzyszkowiak, Szewińska, Kulej, Szurkowski i Lubański byli bohaterami naszej wyobraźni, a nie Gomułka czy Gierek. Los jednak sprawił, że choć marzyłem o dziennikarstwie sportowym, zająłem się polityką. Potrafiła być równie pasjonująca jak pojedynek Pietrzykowskiego z Clayem, ale też jak – na tych samych igrzyskach olimpijskich – bitwa Walaska […]










