Balladyna ginie na malinie
Do swojej inscenizacji „Balladyny” Juliusza Słowackiego, Wojciech Adamczyk wybrał tonację „lugubre”, ponurą, posępną, acz z zauważalną nutą dystansu do tej konwencji, nie stuprocentowo na serio. To bardziej ponurość z gier komputerowych niż z „ciemnego” nurtu romantyzmu. Faktura barw obrazu jest przyszarzała, jakby posypana popiołem, przymglona. Kolorowej ludowości, która tak często ciążyła na przedstawieniach „Balladyny” (co przełamał dopiero Adam Hanuszkiewicz swoją legendarną „Balladyną” z hondami) nie ma nawet na lekarstwo. Nie ma też ariostyzmu (od Lodovico […]










