Marzenia o władzy absolutnej
Przez kilkadziesiąt lat myślałem, że żyję w państwie, które wprawdzie nazywa siebie „demokratycznym, a w rzeczywistości udaje demokrację, stale naruszając jej podstawy. Różne było nasilenie tej choroby. Jeszcze 6 lat temu wydawało mi się, że szczyt został osiągnięty w pierwszych latach PRLu. Wtedy jednak używano pojęciowego koktajlu, tłumacząc mniej świadomej części obywateli, że dążymy jednocześnie do demokracji, ale nie rezygnujemy z „dyktatury proletariatu”. Taka polityczna bajeczka służąca głównie do uwodzenia […]










