No i chuj, czyli w blasku „ugruntowanych cnót niewieścich”
Ponieważ imię i nazwisko autorki nie występuje ani na okładce z przodu, ani z tyłu, ani też na karcie tytułowej, a jedynie na tylnym skrzydełku okładki, więc lekturę książki mieszkającej w Anglii Anny Szczepanek zacząłem od tyłu, a raczej – żeby brzmiało bardziej przyzwoicie i w duchu popularnego dziś tematu „ugruntowywania cnót niewieścich” – od końca, czyli od podziękowań autorki. W pierwszym momencie się spłoszyłem, bo podziękowania i wyrazy miłości składane przez pisarkę-niewiastę (pisarza-niewiastę?) mężowi i dzieciom, […]










