Ballada o zwykłej perfidii
„Przez jakiś czas nie będzie ze mną kontaktu, pogorszyło mi się ze zdrowiem i muszę położyć się do szpitala. Trzymam kciuki żeby wszystko się panu szczęśliwie ułożyło” – tak mniej więcej brzmiała ostatnia wiadomość, jaką dostałem od Anny Kryńskiej. Byłem wtedy jeszcze w Anglii, gdzie z miotłą i szmatą sprzątałem hale. Wiedziałem, że jej stan zdrowia jest coraz gorszy, nigdy tego nie ukrywała, mimo to czasami znalazła czas by napisać do mnie kilka […]










