„Szturmem chcieli zdobyć niebo…” (cz. X)
„Około drugiej nad ranem Dąbrowski przychodzi na Ratusz. Jest blady, znużony, kontuzjowany w pierś odłamkiem kamienia. Opisuje Komitetowi Ocalenia Publicznego wkroczenie wersalczyków, popłoch w Passy i własne nadaremne usiłowania zmierzające do zebrania ludzi. Komitet tak dalece nie znał sytuacji wojskowej, że to nagłe najście nieprzyjaciela wywołało u wszystkich jego członków wielkie zdziwienie. Dąbrowski, który niedokładnie zrozumiał, o co im chodzi, woła: Jak To? Komitet Ocalenia Publicznego ma mnie za zdrajcę! Życie moje należy […]










