Koronawirus widziany z balkonu
W okolicy, w której mieszkam jest mały sklepik spożywczy, zaopatrzony głównie w produkty podstawowe, ale bardzo przyjazny. Kiedyś był jeszcze „warzywniak”, mięsny i kiosk „Ruchu”, ale padły. Większość moich sąsiadów to ludzie starsi i niezbyt zamożni, więc wyprawy do sklepów bardziej oddalonych czy też centr handlowych to spora niedogodność. Podczas ostatniej zakupowej wizyty dowiedziałem się, że zlikwidowano stoisko z piwem. Wiem, że piwo i papierosy to nie jest produkt niezbędny do życia, lecz walka ze słabościami społeczeństwa metodami […]










