Kapsułki pamięci
W 1976 roku ojciec załatwił państwowy przydział dolarów (po 130 na łebka, tzn. na niego, na moją matkę oraz młodszą siostrę) i w lipcu wybraliśmy się do Turcji, z główną motywacją „handlową”. Daruję sobie opowieści o zachwytach krajoznawczych, choć były one intensywne, jako że po raz pierwszy w życiu byłem w kraju tak egzotycznym, w pełnym tego słowa znaczeniu – „orientalnym”. Ograniczę się do smaczków i zdarzeń… Hardcorowe było już przekroczenie granicy polsko-radzieckiej w Medyce. […]










