Modlitwa jako instrument zarządzania
Formalnie jestem katolikiem. Kiedyś mnie ochrzczono, potem chodziłem na lekcje religii, w latach młodzieńczych kilka razy klęczałem w konfesjonale, i wyznawałem nieliczne w tym czasie grzechy. Ale później stałem się katolikiem niepraktykującym. Co nie znaczy, że nie rozumiem i nie szanuję tych, którzy wierzą, praktykują i modlą się w przekonaniu, że ich życie nie zależy od nich i od przypadku, tylko od Boga. Co więcej, niektórzy z nich uważają, że wszystko jest gdzieś „zapisane”, że jest z góry ustalony plan i czas ich […]










