Nie o kinie, choć o Lublinie w II RP
„W przedwojennym Lublinie czuło się samotność miasta przysiadłego nad łąkami, słychać było echa i szepty 600-letnich dziejów, turkot furmanek i bicie dzwonów z 30 kościołów”. W mieście rozbrzmiewały hejnał z Bramy Krakowskiej i strzelające korki szampanów w resursach i kasynie oficerskim. Była bieda i bogactwo, medale za sieczkarnie i młockarnie, vetterowskie piwo i słód. Lublin miał szyk i urodę lublinianek, dzielność lubelskich pilotów, smak cebularzy i makagigów, moc koniaku Carcheu, […]










