Grać niemal chropawo
W skandynawskiej surowości, powściąganych uczuciach, które nagle eksplodują z siłą wulkanu, Bergman miał wielkich antenatów – przede wszystkim Ibsena i Strindberga. To idąc za nimi tworzył wstrząsające psychodramy, w których aż kipiało od uczuć. W „Sonacie jesiennej” (1978) odmalował piekło miłości i nienawiści nie do okiełznania, które na zawsze rozdzieliło – i paradoksalnie połączyło – matkę i córkę. Daremne pozostają wszelkie próby zbliżenia, ale i daremne próby zerwania. Nic nie zostaje wybaczone, nic nie zostanie […]










