Ruska wojna hybrydowa w Ciechocinku
Początkowo nic nie zapowiadało nieszczęścia. Słońce wstało, tak jak wstać miało – o godzinie 5.57. Panie i panowie – różnie. Jedni dopiero kładli się spać, drudzy właśnie zasnęli, jeszcze inni zastanawiali się, gdzie są i z kim śpią właściwie. Jak to „u wód” po upojnej, dancingowej sobocie. Choć proboszcz rozdzwonił się już o 6.30, to pierwsze oczy zaczęły się przecierać ok. 8.00. W tej sytuacji kuracjusze uznali, […]










