USA: 93% zabójstw ekstremistycznych to dzieło skrajnej prawicy
Po zamordowaniu Charliego Kirka – prawicowego aktywisty znanego z radykalnej obrony prawa do broni, rasistowskich wypowiedzi i prowokacyjnego stylu – natychmiast pojawiła się fala oskarżeń pod adresem lewicy. Zwolennicy dostępu do broni zaczęli powtarzać, że to „lewacy go zabili” i że nadszedł czas, by rozprawić się z lewicą raz na zawsze. W Stanach Zjednoczonych te wezwania szybko przełożyły się na polityczne deklaracje: Donald Trump oskarżył „radykalną lewicę” o odpowiedzialność za tragedię i zapowiedział odwet oraz „rozliczenia” z przeciwnikami. Prawica próbuje więc przedstawić lewicę jako stronę agresywną i niebezpieczną, odpowiedzialną za polityczną przemoc. Tymczasem twarde dane pokazują coś dokładnie odwrotnego.
Z analizy Anti-Defamation League wynika, że od 2005 roku aż 93 procent zabójstw o podłożu ekstremistycznym w Stanach Zjednoczonych było dziełem skrajnej prawicy. Na przestrzeni dwudziestu lat odnotowano 371 sprawców takich zbrodni, z czego aż 347 miało związki z organizacjami skrajnie prawicowymi. Największą grupę stanowili biali supremacjoniści – 262 osoby. Pozostali rekrutowali się przede wszystkim z ruchów spiskowych i antyrządowych, takich jak tzw. „suwerenni obywatele”.
W tym samym okresie zabójstw dokonanych przez osoby związane z radykalną lewicą odnotowano zaledwie dziewięć. Niewielką mniejszość stanowiły również morderstwa przypisywane islamistom – piętnaście przypadków.
Przyczyny tych zbrodni były rozmaite: od aktów terrorystycznych i przestępstw z nienawiści, przez porachunki związane z handlem narkotykami, aż po działania grup przestępczości zorganizowanej. Większość nie trafiała na pierwsze strony gazet – wyjątkiem były masowe strzelaniny, które regularnie wstrząsały opinią publiczną i podsycały debatę o dostępie do broni.
Ofiarami byli najczęściej przedstawiciele mniejszości etnicznych i religijnych, ale również funkcjonariusze służb mundurowych czy przypadkowi obywatele.
Wnioski są jednoznaczne. Podczas gdy dziś amerykańska prawica próbuje wykorzystać śmierć Charliego Kirka do oskarżeń wobec lewicy i do budowania atmosfery strachu, rzeczywistość wygląda inaczej. To skrajna prawica od dwóch dekad odpowiada za niemal wszystkie krwawe ataki w Stanach Zjednoczonych. Dane Anti-Defamation League nie tylko demaskują fałsz politycznej narracji, ale też pokazują, jak niebezpieczne jest odwracanie ról ofiary i sprawcy.
Zamachowiec z Utah
Sprawcą zamachu okazał się 22-letni Tyler Robinson pochodzący z miejscowości Washington w rejonie St. George. Został zatrzymany po obławie, gdy jego ojciec rozpoznał go na zdjęciach opublikowanych przez policję i przekazał tę informację służbom. Do ataku użył legalnie zakupionego karabinu Mauser M-98. Według śledczych Robinson działał samotnie – nie ma dowodów, że był członkiem jakiejkolwiek organizacji politycznej czy ekstremistycznej, choć w ostatnich latach, jak podkreślają jego bliscy, stawał się coraz bardziej „polityczny” i otwarcie wyrażał swoją niechęć wobec Charliego Kirka.










