Nadzwyczajny szczyt arabsko-islamski w Doha
W poniedziałek, 15 września, w Ad-Dausze (Doha) spotkają się przywódcy państw arabskich i muzułmańskich. Katar zwołał nadzwyczajny szczyt po izraelskim ataku przeprowadzonym w stolicy kraju na urzędników Hamasu. Zginęło sześciu ludzi – pięciu członków Hamasu i funkcjonariusz katarskich służb bezpieczeństwa.
Jak poinformował rzecznik katarskiego MSZ Majed al-Ansari, przywódcy mają przyjąć projekt rezolucji potępiającej działania Izraela. Dokument przygotowano podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych państw arabskich i islamskich, które odbędzie się dzień wcześniej. „To wyraz szerokiej arabskiej i islamskiej solidarności z Katarem w obliczu izraelskiej agresji, a także kategoryczne odrzucenie terroryzmu państwowego praktykowanego przez Izrael” – podkreślił al-Ansari, cytowany przez katarską agencję prasową QNA.
Swoją obecność zapowiedzieli już prezydent Iranu Masud Pezeshkian i premier Iraku Mohammed Shia al-Sudani. Do Dohy ma również przyjechać prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, choć jego kancelaria nie ujawniła szczegółów wizyty.
Wtorkowy atak Izraela wywołał falę potępień ze strony społeczności międzynarodowej. Szczególnie ostro zareagowały bogate monarchie Zatoki Perskiej, które pozostają bliskimi sojusznikami Stanów Zjednoczonych – głównego partnera Izraela. Tym razem jednak to właśnie Katar, gospodarz największej amerykańskiej bazy wojskowej w regionie i zarazem mediator w wojnie w Strefie Gazy, stał się bezpośrednim celem izraelskiej operacji.
Zdaniem Andreasa Kriega z King’s College London, wydarzenia w Ad-Dausze są w regionie postrzegane jako bezprecedensowe naruszenie suwerenności i atak na dyplomację. – „Organizując ten szczyt, Katar wysyła sygnał, że takiej agresji nie można normalizować. Celem jest wytyczenie jasnych czerwonych linii i zakończenie poczucia, że Izrael może działać bezkarnie” – ocenił ekspert. Według niego można się spodziewać „bardziej stanowczego stanowiska w sprawie Palestyny i twardszej reakcji wobec działań Izraela”.
Na protest zdecydowały się również Zjednoczone Emiraty Arabskie – jeden z dwóch krajów Zatoki, które w 2020 roku znormalizowały stosunki z Izraelem. W piątek władze w Abu Zabi wezwały zastępcę ambasadora Izraela, składając mu formalne protesty dyplomatyczne.










