Deprecated: Creation of dynamic property GoldAddons\Plugin::$version is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/gold-addons-for-elementor/gold-addons-for-elementor.php on line 108

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the owm-weather domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-includes/functions.php on line 6131

Deprecated: Creation of dynamic property Yoast\WP\SEO\Premium\Generated\Cached_Container::$normalizedIds is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/src/generated/container.php on line 27

Deprecated: ltrim(): Passing null to parameter #1 ($string) of type string is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect-util.php on line 114

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetExists($offset) should either be compatible with ArrayAccess::offsetExists(mixed $offset): bool, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 122

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetGet($offset) should either be compatible with ArrayAccess::offsetGet(mixed $offset): mixed, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 135

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetSet($offset, $value) should either be compatible with ArrayAccess::offsetSet(mixed $offset, mixed $value): void, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 160

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetUnset($offset) should either be compatible with ArrayAccess::offsetUnset(mixed $offset): void, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 182

Deprecated: version_compare(): Passing null to parameter #2 ($version2) of type string is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/elementor/core/experiments/manager.php on line 131
Kapsułki pamięci - Dziennik Trybuna
# Tags

Kapsułki pamięci

Kapsułki pamięci

Ulica Graniczna i jej czasy II. Motywy radzieckie

„Grzebaniem w śmietniku wspomnień” nazwał William Faulkner w opowiadaniu „Stary” rozpamiętywanie przeszłości. Może nie za ładnie to brzmi, ale mnie akurat się podoba. Jako że Rosja stanęła dziś w strasznej postaci na ogólnoświatowej tapecie polityczno-wojennej, więc tym razem garść wspominków wokół „tematu” rosyjskiego czy raczej radzieckiego z czasów dzieciństwa. Pierwsze wyraźne wspomnienie „radzieckie” jakie utrwaliło mi się w pamięci związane jest z lotem kosmicznym Jurija Gagarina w kwietniu 1961. Słyszałem o tym w rodzinnym lokum w tych dniach sporo, także z radia, choć było to słuchanie z perspektywy dziecka, krańcowo naiwne, półświadome. Zapamiętałem też niczym stop-klatkę filmową taki moment: stoję na podwórku i przyglądam się skaczącym radośnie dzieciom z okolicznych mieszkań. Dzieci podrzucają jakieś lekkie przedmioty, papierowe samolociki wołając: „Gagarin, Gagarin!”. Z balkonu kamieniczki dziesięcioletnia może dziewczynka puszcza białe, kurze lub kacze piórko wołając: „Leci Gagarin!”. A radio niedługo potem, często nadawało, piosenkę o „Walentynie” (Tierieszkowej), „pierwszej w świecie podniebnej miss” i o Gagarinie („były kwiaty dla Gagarina, a Walentyna twista ma”), którą często słyszało się nuconą przez młodszych i starszych. Szczerze popularna była też urocza, pionierska piosenka „Pust wsiegda budiet sołnce”. Oczywiście wszystko to było raczej „radzieckością” niż „rosyjskością”, choć w moim domu używano raczej słowa „rosyjski” niż „radziecki”. Wrogowie PRL i ZSRR, którzy mówią o „komuniźmie” i „związku sowieckim” grubo co prawda przesadzają z poziomem i skutecznością tej „sowietyzacji ideologicznej” w PRL, ale jeśli chodzi o piosenki radzieckie, to w tym zakresie „sowietyzacja” była skuteczna, bo prawda jest taka, że wiele z nich było szczerze, masowo lubianych. Oglądałem też sporo radzieckich filmów rysunkowych i kukiełkowych serwowanych dziecięcej widowni w ramach niedzielnych „poranków” w kinach. Te już nie były tak „atrakcyjne”, bo … było w nich na ogół mało agresji, mniej niż w „kreskówkach” i „kukiełkówkach” innej produkcji.

Ulica Sieroca i jej czasy. Motywy radzieckie

Okres bardziej „radziecki” zaczął się w moim pacholęcym życiu po tym, jak w 1963 roku przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania w bloku przy ulicy Sierocej. A to głównie z powodu … szkoły i kina. Ale o tym za chwilę. Po ponurym, ciasnym, starym, mieszkaniu przy Granicznej, nowe olśniewało nowością, światłem, bielą i jasnym, polakierowanym parkietem. W obu klatkach bloku mieszkali prawie sami chłopcy, po dwóch zazwyczaj braci, plus jedna rodzina z pięcioma braćmi. Ten jednopłciowy wysyp, przeszło dwudziestu sztuk w jednym budynku (dziewczynek było zaledwie pięć), do dziś jest dla mnie biologiczną zagadką, bo wszystkie matki w tym bloku jakby zaprogramowane zostały na urodzenie wyłącznie potomstwa płci męskiej. Konsekwencją tego stanu rzeczy był permanentny niepokój na podwórku, nieustanny gwar, hałas, wrzaski, łupanie piłką o mury i drzwi, wybijanie szyb, rozrabianie, ciągle jakieś afery, bijatyki, interwencje ojców w obronie bitych synków, itp.
Do pierwszej klasy szkoły podstawowej poszedłem 1 września 1964 roku. Była to Szkoła Podstawowa nr 25 imienia Władysława Broniewskiego, jedna z „tysiąclatek”, wzniesiona w 1961 roku, a w jej otwarciu uczestniczył sam wybitny poeta, czego jednak oczywiście nie byłem świadkiem. Ów patron szkoły, a ściśle biorąc jego rewolucyjna, patetyczna poezja w istotnym stopniu zdeterminowała panujący w niej klimat. Regularnie i bardzo często odbywały się akademie i apele „ku czci”, głównie Wielkiej Rewolucji Październikowej. Dziewczynki i chłopcy z klas młodszych, w białych bluzkach i koszulach najczęściej recytowali ze sceny w sali gimnastycznej wiersze Broniewskiego takie jak „Magnitogorsk albo rozmowa z Janem”, „Kłaniam się rosyjskiej rewolucji” i inne wiersze rewolucyjne, n.p. ten z frazą „ja muszę do kraju, do mas, do roboty do partii”, czy kończący się słowami o podpalaniu lontu: „Podpalać? Gotowe? Gotowe?”. Stałym punktem tych akademii i apeli była śpiewana przez uczniowski chórek pieśń zawierająca m.in. słowa: „Niech żyje przyjaźń między Moskwą i Warszawą, przyjaźń narodów zjednoczyła serca prawe”. Te „radzieckie” klimaty forsowane były prawdopodobnie tak mocno dlatego, że ich animatorką była nasza nauczycielka języka rosyjskiego, pani Wanda Łukawska. Była ona jednocześnie I sekretarzem Podstawowej Organizacji Partyjnej w szkole, co często na akademiach akcentowano, tytułując ją „towarzyszką Łukawską”. Jako uczniowie trochę się jej baliśmy, bo była dość zasadnicza, „surowa” w zachowaniu, nie miała w sobie ciepła opiekuńczej nauczycielki najmłodszej dziatwy, nosiła się dość wyniośle, z wysoko uniesioną głową, przy czym była przystojną, efektowną kobietą. Co do mnie, to rosyjskiego („ruskiego”, jak mawialiśmy) uczyłem się chętnie, ale podobnie jak reszta klasowego koleżeństwa zamierałem z lęku, gdy pani Łukawska niespodziewanie, czasem nagle, w środku lekcji, wydawała polecenie: „Zakrojtie knigi i tietradi”, po czym rozdawała kartki i zarządzała tzw. kartkówkę, czyli niezapowiedzianą mini-klasówkę. Na ogół uzyskiwałem z nich dobre oceny, piątki lub czwórki, trójki z rzadka. Miałem skądinąd na ogół szczęście do nauczycielek „ruskiego”, bo były przeważnie ładne (niektóre, przyznam szczerze, działały mi nawet na budzącą się wyobraźnię i wrażliwość seksualną), miłe i umiały zachęcić do nauki języka. Na pewno współczynnik atrakcyjności był wśród nauczycielek rosyjskiego wyższy niż w przypadku innych przedmiotów. Mieliśmy tylko jednego nauczyciela, pana Jerzego Jagiełło, naszego wychowawcę, wysokiego, ciemnowłosego mężczyznę o nieco gwiazdorskiej urodzie, którego się baliśmy (lubiąc jednocześnie), bo potrafił ostro walnąć linijką po łapach, a czasem i gdzie popadło, a przy tym miał też w zwyczaju łapać wpół zbyt dokazującego uczniaka i podrzucać go w górę jak piłkę przy użyciu kolana.
W ramach lekcji rosyjskiego prenumerowaliśmy też „ochotniczo” radzieckie tytuły: „Murziłkę”, kolorowe, cudownie ilustrowane, ładnie pachnące pisemko dla dzieci z bajkami i wierszykami oraz nudny dla nas uczniów jak cholera, uroczysty „Kraj Rad”. „Towarzyszkę Łukawską” zapamiętałem na resztę życia jako kogoś w rodzaju wzorca „ideowej komunistki” i później wyobrażałem sobie, że mogła być podobna do przedwojennych komunistek z Wandą Wasilewską na czele. Od czasu do czasu prowadzono nas ze szkoły na filmy radzieckie, szczególnie w październiku, z okazji dorocznych Dni Filmu Radzieckiego. Bywały to zarówno bajki w rodzaju „Baśni o Mrozie Czarodzieju”, „Kwiatu paproci” czy „Sadka”, jak i filmy „rewolucyjne” w rodzaju „Lenina w Polsce” czy „Zdradzieckiego strzału”. Ogólnie za nimi nie przepadaliśmy, podobnie jak za polskimi, woleliśmy amerykańskie i francuskie, bo dużo się w nich bito, strzelano i ścigano pieszo i autami. Radzieckie były za nudne.
Jak to wszystko odbieraliśmy jako uczniowie? Bez większego uprzedzenia, choć gdzieś w tle kołatały się jakieś mętne, wyniesione z domu klimaty niechęci i lekceważenia tego co „ruskie”. Z powodu pozycji matki, pani („towarzyszki”) Łukawskiej, jej chodzący z nami do klasy synek, Tomek, był przez nas traktowany trochę z dystansem, choć może bardziej dlatego, że był bardzo dobrze wychowany, zdyscyplinowany, zawsze przygotowany do lekcji i zbyt schludnie ubrany, a poza tym, czasem, z dobrą, naiwną wiarą wygłaszał, zapewne wyuczone przez matkę, „socjalistyczne” frazesy, co nas, łobuziaków, bardzo śmieszyło.