Deprecated: Creation of dynamic property GoldAddons\Plugin::$version is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/gold-addons-for-elementor/gold-addons-for-elementor.php on line 108

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the owm-weather domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-includes/functions.php on line 6131

Deprecated: Creation of dynamic property Yoast\WP\SEO\Premium\Generated\Cached_Container::$normalizedIds is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/src/generated/container.php on line 27

Deprecated: ltrim(): Passing null to parameter #1 ($string) of type string is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect-util.php on line 114

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetExists($offset) should either be compatible with ArrayAccess::offsetExists(mixed $offset): bool, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 122

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetGet($offset) should either be compatible with ArrayAccess::offsetGet(mixed $offset): mixed, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 135

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetSet($offset, $value) should either be compatible with ArrayAccess::offsetSet(mixed $offset, mixed $value): void, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 160

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetUnset($offset) should either be compatible with ArrayAccess::offsetUnset(mixed $offset): void, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 182

Deprecated: version_compare(): Passing null to parameter #2 ($version2) of type string is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/elementor/core/experiments/manager.php on line 131
Festiwal jak pompownia - Dziennik Trybuna
# Tags

Festiwal jak pompownia

To był prawdziwy maraton – 10 dni na festiwalu w Kilonii dawało nie tylko przegląd rozmaitych poszukiwań w europejskim teatrze jednego aktora, ale obraz wspomnień, jakie pozostawiły po sobie poprzednie edycje kilońskiego spotkania.

Był to też pokaz fascynacji i olśnień, jakie stały się udziałem dyrektorki festiwalu, Jolanty Sutowicz, polskiej aktorki osiadłej w Niemczech i tu kultywującej ideę spotkania artystów z różnych stron Europy i świata. Sutowicz poświęciła ten festiwalu swemu niedawno zmarłemu mężowi Leonidowi, który był współtwórcą koncepcji tych spotkań i ich wytrwałym obserwatorem.
Zwyczajowo festiwal kiloński pod zobowiązującym imieniem Thespisa, Międzynarodowy Festiwal Monodramów Thespis, odbywał się co dwa lata, ale teraz w okresie pandemii przerwa wyniosła nie rok, ale dwa lata. Tym większa okazała się potrzeba wniknięcia w to wszystko, co ten festiwal przez 11. poprzednich edycji już wytworzył. Jaką tradycję, jaką aurę i jakie impulsy?
Niekoronowanym

królem festiwalu

w tym roku okazał się Pip Utton. Nie było to zamierzone, ale czasy pandemii sprawiły, że dwoje uczestników nie mogło się w Kilonii zjawić, a Pip – choć przygotowany do prezentacji tylko jednego monodramu o Francisie Baconie – pospieszył z pomocą i przedstawił jeszcze dwa portrety: Wiliama Szekspira i Margaret Thatcher. Z tym ostatnim spektaklem były pewne problemy techniczne: potrzebny był kostium, którego aktor siłą rzeczy nie przywiózł ze sobą, a bez kostiumu i peruki zabawa w przebierankę i ukazanie się publiczności jako pani premier mogłaby się nie udać. Na szczęście garderobę i rekwizyty skompletowano i Pip mógł wystąpić, zbierając zasłużone owacje.
Pip Utton zdobył sobie odrębne, wyróżniające się terytorium w teatrze jednoosobowym. W dużej mierze za sprawą jakości swego rzemiosła, ale także dlatego, że wyspecjalizował się w tworzeniu scenicznych portretów sławnych postaci, znanych z podręczników historii: artystów, polityków, czasem postaci fikcyjnych. Nie zawsze są to postacie pozytywne, zdarzają się w firmie portretowej Uttona zdecydowani antybohaterowie albo postacie nader kontrowersyjne. W portfelu swojego jednoosobowego teatru aktor oferuje do wyboru m.in. portrety: Charliego Chaplina, Winstona Churchilla, Giacoma Casanovy, Charlesa Dickensa.
Jego prezentacje w Kilonii jak zwykle okazały się warsztatowo bez zarzutu, ale rzecz się nie sprowadza wyłącznie do techniki. Artysta potrafi ukazać jądro osobowości portretowanych postaci – w przypadku Bacona było to głębokie poczucie niezależności artysty i jego niepodległej wizji świata, w przypadku Szekspira świadomość tworzenia teatru, który zmieniał świat, w przypadku Margaret Thacher przekonanie, że przełamała barierę dla kobiet w brytyjskiej polityce.
O ile sukcesy Pipa i przegląd jego możliwości, który zresztą potwierdził moje wysokie oceny kunsztu Pipa Uttona, jakie zawarłem w książce o nim (napisanej wspólnie z brytyjskim krytykiem Nickiem Awde’em) „Pip Utton i jego maski”, o tyle wielkim zaskoczeniem okazał się stand-up „Kassandra” Despiny Sarafeidou. Grecka aktorka, znana raczej z „poważnych” realizacji, tym razem sięgnęła po środki komediowe, aby opowiedzieć swoją wersję losów Kasandry, jej rodziny i ciemiężycieli. Z brawurową odwagą zagrała Kassandrę jako przedstawicielkę najstarszego zawodu świata, wchodząc w zaczepki z publicznością. aby opowiedzieć nieco ułatwioną, ale bardzo zabawną historię wojny trojańskiej i jej skutków. Opowiada ją jako portowa dziwka w dość uproszczonym angielskim, a ten pokaleczony język idealnie pasuje do strzępów historii mitycznej, która wyradza się w swoje komiksowo-youtubowe pokraczne przeciwieństwo.
Wielkie wrażenie wywołał monodram Aleksandrasa Rubinovasa z Kowna

„Mój ojciec”

na podstawie wspomnień jego nieżyjącego już ojca, także aktora i reżysera, niegdyś śpiewaka operowego, założyciela Teatru Kameralnego w Kownie. Pisałem o tym monodramie już wcześniej, ale po obejrzeniu tylko wersji online, kiedy Rubinovas prezentował go na zaproszenie Mateusza Nowaka w Domu Kultury Węglin w Lublinie. Teraz mogłem zobaczyć ten poruszający spektakl na żywo.
Dopiero ze wspomnień ojca Aleksandras Rubinovas, wybitny twórca spektakli jednoosobowych, dowiedział się o wielu dramatycznych przeżyciach, jakie były udziałem ojca i jego matki w latach wojny. Ich żydowskie pochodzenie, fala prześladowań i pogromów, wreszcie plan „ostatecznego rozwiązania” sprawiły, że musieli uciekać, ukrywać w lesie, żebrać, znajdując schronienie w ziemiankach.
Podczas długich godzin przebywania w ukryciu (na zewnątrz wychodzili tylko nocą) matka Stanislavasa, wówczas zaledwie nastoletniego chłopca, edukowała syna, opowiadała o sztuce i literaturze, nie pomijając wybitnych niemieckich artystów. To była ich odtrutka na nienawiść.
O tych tragicznych czasach, doznawanych poniżeniach, strachu, głodzie, zaglądającej w oczy śmierci, a przy tym woli życia opowiada ten skromny spektakl Aleksandrasa Rubinovasa, w którym aktor obywa się bez rekwizytów i dekoracji. Na scenie jest tylko drewniane pudełko, najczęściej bywające radiem, z którego płyną dźwięki, czasem krzepiące, a czasem nienawistne znaki przemocy czasów faszyzmu. Najsilniejsze wrażenie przynosi finał, kiedy Rubinovas (syn w roli swego ocalonego ojca) przedziera się przez zaśnieżone połacie Litwy i Białorusi z ogromnym lustrem. Dźwiga ten dar dla swego wybawcy, który udzielał mu i matce schronienia w czasach najtrudniejszych, a potem przez rok przynosił pożywienie do wydłubanych w lesie jam. Jego wybawca zawsze marzył o lustrze, na które nigdy nie było go stać.
Oczywiście monodramów w Kilonii było więcej, także polskich – Marcin Borkiewicz żegnał się tutaj ze swoim granym od ponad 20 lat spektaklem jednoosobowym, powstałym na podstawie „Doktora Faustusa” Thomasa Manna – „Satana” w reżyserii Stanisława Miedziewskiego. Wiem, że grono (niemałe!) wielbicieli tego spektaklu będzie zawiedzione. Wśród widzów ostatniego spektaklu nie zabrakło Agnieszki Holland, która uczestniczyła w festiwalu na szczególnych prawach. Po pierwsze, jako reżyserka, która przed laty zauważyła Jolantę Sutowicz, wówczas aktorkę Teatru w Wałbrzychu, i zaprosiła do swojego pierwszego filmu („Zdjęcia próbne”, 1976). Po wtóre, jako partnerka rozmów o reżyserii castingu, której głównym bohaterem był Piotr Bartuszek, niekwestionowana osobowość polskiego i europejskiego castingu. Wzięła też udział w spotkaniu o Irenie Gelblum, poetce, uciekającej przed swoim losem, która jest bohaterką nowej książki Remigiusza Grzeli „Trzy życia Ireny Gelblum”. Grzela spotkał się też z uczestnikami festiwalu, gronem krytyków, dziennikarzy i organizatorów festiwali (był wśród nich guru polskiego teatru jednego aktora Wiesław Geras, była Marija Tanana z Litwy), aby odsłonić kulisy swego warsztatu jako autora scenariuszy monodramów. A ma na swoim koncie kilka pamiętnych osiągnięć, by wspomnieć „Uwaga, złe psy” (wykonywany błyskotliwie przez Małgorzatę Rożniatowską) czy „Orianę Fallaci” (graną z sukcesem przez Ewę Błaszczyk w warszawskim Teatrze Studio). Wśród innych spotkań koniecznie muszę wymienić wieczór z Jackiem Rakowieckim, który barwnie opowiadał o swojej pracy nad wspomnieniami ojca, Jerzego Rakowieckiego, zapomnianego dzisiaj niesłusznie reżysera o pięknym dorobku. Jako autor wspomnień dał obraz duszy polskiego inteligenta, a także garść smakowitych anegdot o wybitnych kolegach po fachu. Ważną część jego „Pamiętnika inteligenta” stanowią sugestywne zapiski z powstania warszawskiego.
Festiwal Thespis to nie tylko wydarzenia artystyczne i kulturalne (spektakle, dyskusje, spotkania), ale starannie

dobrane miejsca.

Początek, czyli inauguracja – przygotowana specjalnie improwizacja z udziałem władz miasta – zawsze odbywa się na dużej sali Schauspielhaus. Spektakle grywane są potem w różnych punktach miasta: na malej scenie Teatru Dramatycznego, w pamiętającym czasy wojny Bunkrze-muzeum, dziś miejscu wielu wydarzeń edukacyjnych i kulturalnych, a także w klubie Pumpe. To budynek dawnej Pompowni ścieków miejskich w roku 1979 przerobiony na ośrodek kultury, z zachowaną starą malowniczą pompą i wieloma wielofunkcyjnymi pomieszczeniami klubowymi i teatralnymi. Miejsce prawdziwie klimatyczne i jedyne w swoim rodzaju. Debaty i spotkania mają miejsce głównie w Kultur Center w Nowym Ratuszu, a czasem jakiś spektakl zagości w malutkim Teatrze Komediantów. Tak było i w tym roku, a nie przypadkiem, bo w tym właśnie teatrze swego czasu grywała Jolanta Sutowicz. Teraz wystąpił na tej scenie jej dawny kolega Markus Dentler w „Ostatniej taśmie Krappa” wg Samuela Becketta. Reżyserował syn aktora, Ivan Dentler. Co ciekawe, Markus myślał o tej roli od lat 18 i wtedy, 18 lat temu (!) nagrał monolog ze sztuki Becketta, wykorzystywany w tym przedstawieniu. Już sam ten fakt nadał spotkaniu z aktorem niecodziennego smaku.
Jolanta Sutowicz zaprosiła nie tylko na nostalgiczny festiwal. Było to zdarzenie przypominające swoją siłą pracę Pompowni – jej festiwal wpompował nową energię w świat aktorów samotników, dla których teatr jest przecież sensem życia.
[zdj. DDK Węglin]