Rozstanie PiS-u z ludem
Wiele wskazuje na to, że po następnych wyborach parlamentarnych dojdzie do zawiązania koalicji między PiS i Konfederacją. Ceną za pozyskanie sojusznika, który umożliwi skompletowanie większości sejmowej, będą ustępstwa w sprawach, które wcześniej dawały partii Jarosława Kaczyńskiego poparcie dużej części klasy ludowej. Aby wrócić do władzy, PiS będzie musiał zrezygnować ze swojej polityki społecznej.
O tym, że w sprawach społecznych i ekonomicznych PiS skręca w prawo, świadczy linia propagandowa ich mediów. Ich przesłanie jest coraz częściej sprzeczne z wypowiedziami prezesa, który wciąż trzyma prospołeczny kurs. Powszechny jest pogląd, że PiSiory wprawdzie kradną, ale się dzielą. Tymczasem liberałowie transfer socjalny uruchomiony przez Zjednoczoną Prawicę uważają za „rozdawnictwo”.
Trzaskowski coraz częściej głosi poglądy, które wcześniej głosił Mentzen. Ta mentzenowska, antyukraińska linia wyraziła się w pomyśle, aby dzieciom uchodźców ukraińskich, którzy nie pracują, odebrać świadczenie 800+. A przecież przybyszów z Ukrainy nie ma sensu zapędzać do roboty, bo zdecydowana większość z nich pracuje, a płacone przez nich składki uratowały nasz system ubezpieczeniowy przed plajtą. Antyukraińskość Konfederacji staje się udziałem PiS. Coraz częściej na łamach TV Republika słychać putinowską narrację, która ma usprawiedliwiać rosyjskich agresorów.
Wstrzymanie transferów społecznych i cywilizowania rynku pracy przez przyszły prawicowy rząd sprawi, że otworzy się potężna przestrzeń polityczna dla autentycznej lewicy, czyli partii Razem. W ostatnim sondażu partia Zandberga ociera się o próg wyborczy i depcze po piętach Nowej Lewicy. Coraz wyższe notowania Zandberga to wyraz lewicowej radykalizacji młodego pokolenia. I trudno się dziwić, skoro Razem walczy o mieszkania społeczne, które pozwolą młodzieży wyprowadzić się od rodziców i założyć rodziny, podczas gdy wiceminister Szejna z Nowej Lewicy wygłasza pochwałę chwilówek, które „napędzają koniunkturę”.
Propagandyści z Republiki bronią dopłacania do kredytów hipotecznych, co napędza ceny mieszkań do absurdalnych rozmiarów – mimo że Kaczyński twierdzi, iż program „Bezpieczny kredyt 2 procent” z czasów rządu Mateusza Morawieckiego był dowodem na to, że taka polityka mieszkaniowa jest niewłaściwa.
PiS głosował przeciw obniżeniu składki zdrowotnej, prezydent Duda to obniżenie dla przedsiębiorców zawetował, ale znaczna liczba posłów PiS po prostu nie przyszła na głosowanie. To są członkowie skrzydła liberalnego.
Między posłami PO i PiS nie ma dużej różnicy. Jednym i drugim bliższy jest interes biznesu niż ludu. Jednak pomysł, żeby coś dać uboższej połowie społeczeństwa, pozwolił PiS-owi wygrywać wybory, więc – wbrew sobie – poparli Kaczyńskiego, który wymyślił, co trzeba zrobić, żeby trwać przy żłobie. Teraz, w obliczu sojuszu z Konfederacją i pod wpływem antyludowego Trumpa, PiS w swojej masie wraca do konserwatywno-egoistycznego poglądu, że biedni są sami sobie winni, a zwycięzców nikt nie sądzi.
Jednak dzięki Razem, protestom lokatorskim, zaczyna być ważne, ile mieszkań mają posłowie i kto może dać gwarancję uruchomienia masowego budownictwa społecznego.
O obniżeniu składki zdrowotnej dla przedsiębiorców prezes Kaczyński mówi, że jest to niesprawiedliwe, bo biedni płacą wyższe składki niż bogaci. Za tą myślą poszedł Duda, wetując ustawę. Ale za plecami Dudy i Kaczyńskiego są młodsze wilki, które wolą iść za Mentzenem i jego egoistycznym programem. Polska solidarna zniknie więc, zastąpiona przez elitarną i egoistyczną.
Uboższa połowa Polaków nie zyskuje nic na wzroście PKB. Oni zaczną orientować się na radykalną lewicę. Bo polityka społeczna PiS-u przestanie istnieć. Polska pod rządami PiS i Konfederacji będzie dużo bardziej niesprawiedliwa niż pod rządami neoliberalnej Koalicji Tuska. Bo co prawda praca będzie dla nas, ale dom i dwa samochody – dla Mentzena i jego sponsorów.










