Jedna platforma, jeden algorytm, jeden Elon Musk
Elon Musk, właściciel Twittera (dziś X), ogłosił fuzję tej platformy ze swoją firmą xAI, zajmującą się sztuczną inteligencją. Oficjalny cel: „uwolnienie potencjału” i stworzenie „inteligentniejszych usług”. W praktyce: niepokojące połączenie narzędzia masowego wpływu i technologii predykcji. To kolejny etap koncentracji informacyjnej i politycznej władzy w rękach jednej osoby.
28 marca Elon Musk ogłosił, że jego firma xAI przejmuje platformę społecznościową X, dawniej znaną jako Twitter. Fuzja została sfinalizowana w formie transakcji wymiany akcji. Jak sam Musk podał, xAI została wyceniona na 80 miliardów dolarów, a X – na 33 miliardy (po odjęciu zadłużenia w wysokości 12 miliardów). Dla świata technologii to wiadomość o wysokiej wadze: chodzi o połączenie narzędzia do gromadzenia danych społecznych z narzędziem do ich automatycznej analizy i przetwarzania.
Musk przejął Twittera w październiku 2022 roku za 44 miliardy dolarów. Od tamtej pory dokonał serii kontrowersyjnych zmian – ograniczył moderację treści, przywrócił konta skrajnie prawicowych użytkowników, a platformę przemianował na X. Choć wielu reklamodawców się wycofało, medium to pozostało centralnym punktem globalnej debaty: codziennie korzystają z niego politycy, dziennikarze, urzędnicy i aktywiści z całego świata.
Założone w 2023 roku xAI miało być alternatywą dla OpenAI i ich modelu ChatGPT, z którego Musk – choć sam był współzałożycielem – się wycofał. Sztandarowym produktem xAI jest Grok, chatbot językowy trenowany na danych z platformy X. Musk reklamuje go jako „mniej woke” i „bardziej zabawny” – w praktyce oznacza to mniej neutralności, więcej czarnego humoru i mniej filtrów politycznych. Z technicznego punktu widzenia to eksperyment – z politycznego: potencjalnie niebezpieczna maszynka do wzmacniania uprzedzeń i ideologii właściciela.
To, że Grok opiera się na danych z X, stanowi fundament problemu. Model językowy trenowany na niezweryfikowanych treściach – często dezinformacyjnych, propagandowych lub ekstremistycznych – może nie tylko powielać błędy, ale także wzmacniać radykalizację. Z perspektywy demokracji to oznacza ryzyko tworzenia „algorytmicznej bańki”, w której światopogląd jednego miliardera filtruje dostęp do wiedzy i interpretacji rzeczywistości.
Fuzja xAI z X to także sygnał dla rynku reklamowego. Według danych firmy eMarketer, X ma w 2025 roku zanotować pierwszy od kilku lat wzrost przychodów reklamowych w USA – o około 17,5%. Jak zauważa analityczka Jasmine Enberg, ten wzrost „napędza strach” – reklamodawcy wracają, nie z powodu zaufania, ale z obawy przed marginalizacją i konsekwencjami politycznymi. X staje się przestrzenią, w której obecność jest wymuszana politycznym klimatem, a nie wynikową etycznej decyzji biznesowej.
Równolegle, wiele dużych firm technologicznych rezygnuje z programów wspierających różnorodność, ogranicza moderację treści i dostosowuje się do oczekiwań środowisk republikańskich. X, jako narzędzie cyfrowej komunikacji i emocjonalnego impulsu, może się w tej rzeczywistości stać nowym centrum politycznej polaryzacji, tym razem wzmocnionym przez zdolności analityczne xAI.
Musk przekonuje, że fuzja pozwoli mu „zbudować platformę, która nie tylko odzwierciedla świat, ale przyspiesza postęp ludzkości”. Problem w tym, że świat odzwierciedlany przez X nie jest neutralny. A postęp, który rozumie Musk, oznacza wzrost dominacji prywatnych technologii nad publicznym interesem. Kiedy jeden człowiek posiada i medium, i algorytm, i dane – trudno mówić o równowadze. Trudno mówić o demokracji.
jm










