Turcja. Demonstracje nie ustają mimo aresztów i zakazów
Turcja pogrążona jest w największym kryzysie politycznym od lat. Od 19 marca, kiedy aresztowano burmistrza Stambułu Ekrema İmamoğlu i ponad stu jego współpracowników, tysiące ludzi codziennie wychodzi na ulice największych miast. Protesty są brutalnie tłumione przez siły porządkowe – używane są armatki wodne, gaz łzawiący i gumowe kule. Zakazy zgromadzeń obowiązują w Stambule, Ankarze, Izmirze i innych ośrodkach miejskich.
Prezydent Recep Tayyip Erdoğan nie tylko nie cofa się w obliczu protestów, ale systematycznie zaostrza represje. Zdaniem opozycji i wielu komentatorów mamy do czynienia z próbą brutalnego wyeliminowania najgroźniejszego politycznego rywala przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi.
Aresztowania, zakazy i brutalne tłumienie demonstracji
Minister spraw wewnętrznych Ali Yerlikaya poinformował, że od początku protestów zatrzymano 1879 osób, z których 260 zostało formalnie aresztowanych. Władze oskarżają protestujących o „zagrożenie dla jedności narodowej” oraz ataki na policję.
– Nasza policja została zaatakowana kwasem i koktajlami Mołotowa, a nasze wartości moralne zostały zdeptane. Sprawiedliwość wymierzana jest w salach sądowych, a nie na ulicach – powiedział Yerlikaya na konferencji prasowej w Ankarze.
Deportacje i zatrzymania dziennikarzy
W czwartek tureckie władze deportowały reportera BBC Marka Lowena, który relacjonował protesty. – Zostałem zatrzymany i przetrzymywany przez 17 godzin, a następnie deportowany z Turcji do Wielkiej Brytanii. Powiedziano mi, że jestem zagrożeniem dla porządku publicznego. Dziennikarstwo nie jest przestępstwem – napisał na platformie X.
W tym samym czasie zatrzymano co najmniej dziewięciu innych dziennikarzy, w tym fotografa AFP Yasina Akgüla i byłego reportera Bülenta Kılıça, laureata prestiżowych nagród. Po międzynarodowej presji ośmioro z nich zwolniono 27 marca.
– Ci dziennikarze nie zrobili nic poza wykonywaniem swojej pracy. Nie mają czego szukać przed sądem. Muszą zostać natychmiast uwolnieni – stwierdził Thibaut Bruttin, dyrektor generalny Reporterów bez Granic. – Uwolnienie Akgüla to naprawienie monumentalnej niesprawiedliwości – dodał Erol Önderoğlu, przedstawiciel organizacji Reporterzy Bez Granic w Turcji.
Eliminacja İmamoğlu z życia politycznego
Zatrzymanie Ekrema İmamoğlu to nie tylko sprawa sądowa – to polityczna operacja, której celem jest pozbawienie opozycji jej najpopularniejszego lidera przed wyborami prezydenckimi. Kilka dni przed aresztowaniem unieważniono jego dyplom uniwersytecki, co formalnie uniemożliwia mu kandydowanie na urząd prezydenta.
– To motywowane politycznie działania, mające uniemożliwić mu udział w wyborach – powiedział Nacho Sánchez Amor, rzecznik Grupy S&D w Parlamencie Europejskim.
Aresztowanie İmamoğlu i współpracowników odbyło się pod pretekstem zarzutów o „korupcję” i „działania terrorystyczne”. Rząd nałożył także czterodniowy zakaz demonstracji i ograniczył dostęp do mediów społecznościowych.
Represje w internecie i blokady mediów społecznościowych
Według Amnesty International, władze Turcji posunęły się także do ograniczania przepustowości sieci internetowej, co przez 42 godziny utrudniało dostęp do mediów społecznościowych i portali informacyjnych. Zablokowano ponad 700 kont na platformie X – należących do dziennikarzy, aktywistów i opozycjonistów.
– Dławienie Internetu to jawny atak na wolność słowa. Platformy społecznościowe, zwłaszcza X, powinny niezwłocznie przywrócić zablokowane konta – powiedziała Agnès Callamard, sekretarz generalna Amnesty International.
Organizacja wezwała również do zniesienia zakazów protestów i zaprzestania używania nieproporcjonalnej siły przez policję.
– Amnesty przejrzała nagrania pokazujące, jak ludzie są bici pałkami i kopani, leżąc na ziemi. Strzelanie plastikowymi kulami z bliskiej odległości w twarz i górną część ciała to niedopuszczalna przemoc, która musi zostać zbadana, a sprawcy – ukarani – podkreśliła Callamard.
Młodzież na ulicach
Według Yohanana Benhaïma z Francuskiego Instytutu Studiów Anatolijskich w Stambule, obecna fala protestów to bezprecedensowa mobilizacja społeczna, która przekracza tradycyjne ramy oporu.
– To już nie tylko reakcja partii opozycyjnych, ale spontaniczny ruch społeczny, zdominowany przez młodych ludzi sfrustrowanych kryzysem gospodarczym, bezrobociem i ograniczaniem wolności – zaznacza badacz na łamach francuskiego Liberatiòn.
Demonstracje, głównie organizowane przez Republikańską Partię Ludową (CHP), odbywają się codziennie na placu ratuszowym w Stambule, ale obejmują też mniejsze miejscowości i inicjatywy obywatelskie.
Unia Europejska ostrzega
Unia Europejska i organizacje międzynarodowe jednoznacznie potępiły działania tureckich władz. Grupa S&D w Parlamencie Europejskim nazwała zatrzymanie İmamoğlu „kolejnym jawnym atakiem na demokrację”.
– To przykład systemowego niszczenia praworządności i instrumentalizacji wymiaru sprawiedliwości. Erdoğan stosuje model autorytarny, który całkowicie wypacza demokratyczne standardy – podkreślono w oświadczeniu Grupy.
Partia Europejskich Socjalistów (PES) wyraziła pełną solidarność z opozycją demokratyczną w Turcji oraz aresztowanym burmistrzem i jego współpracownikami, podkreślając, że działania władz mają wyłącznie polityczny charakter i godzą w podstawowe prawa obywatelskie.
Z kolei Komisja Europejska — choć powściągliwa w języku — również zakwestionowała działania Ankary. Rzecznik Komisji Guillaume Mercier oświadczył, że aresztowanie İmamoğlu i ograniczanie prawa do pokojowych demonstracji budzi poważne wątpliwości co do przestrzegania demokratycznych wartości, które powinny obowiązywać państwo kandydujące do UE.
– Jako kraj aspirujący do członkostwa w Unii, Turcja musi przestrzegać podstawowych zasad – wolności słowa, niezależności sądów i poszanowania praw opozycji – przypomniał.
UE ostrzega, że proces akcesji Turcji pozostaje w martwym punkcie i nie ma szans na jego odblokowanie bez głębokich reform ustrojowych oraz odejścia od represyjnej polityki.










