Taniec św. Wita – na grzęzawisku
Kuba Wojewódzki [„Polityka” 9 (3504)] zauważył, że: „… w Łodzi nawet Bałuty uchodzą za atrakcję”. Bałuty niewątpliwie są atrakcją. Wiem, bo na nich mieszkam. To takie małe Jedwabne, tylko bez zapałek w użyciu. Żydostwo jest tu zakazane, a inteligencja jest dowodem na chorobę psychiczną. Przemoc i strach chodzą ze sobą pod rękę, niczym dziwki dla bezpieczeństwa po pigalakach. W dodatku w cenie jest wróżbiarstwo. Moi sąsiedzi z fusów wywróżyli sobie, że ich wysadzę w powietrze, a sąsiad uprzywilejowany, bo polityczny, wieszczy, że skończy z mojej ręki jak Adamowicz.
Jakoś nie wzięto pod uwagę mojego wrodzonego lenistwa i kurzej ślepoty, która nie pozwala mi dojrzeć niczego ponad własny pępuszek. Ciekawe co z tym zrobi Sąd, wszakże Temida ma szmatę zawiązaną na oczach, co skutecznie czyni ją niedowzroczną.
Jak na razie Sąd Rejonowy dla Łódź-Śródmieścia, VIII Wydział Rodzinny i Nieletnich wklepał mi badanie psychiatryczne – w sprawie o przymusowym umieszczenie w zakładzie psychiatrycznym na leczenie (czyli na czas nieokreślony czyli aż się konowałom zechce mnie wypuścić co gwarantuje śmierć dziennikarską, cywilną, a może i taką na amen). Badanie odbędzie się dnia 10 marca br. – w samo południe. Zagubiłam się już w rachubach, które to jest badanie takiego typu. Szanse na przeżycie deja vu ma i psychiatra – zaprzyjaźnione wiewióry doniosły, że jest to ta sama kobieta, która badała mnie przy innej sprawie (o posiadanie padliny) z ramienia Prokuratury Łódź-Bałuty. Badała również moją mamę i zasłynęła powiedzeniem, że: „Biedni nie powinni mieć zwierząt”. Na co moja niezrównana mama odparowała: „Biedni nie powinni oddychać, pani doktor”. Co zresztą już czytelnikom Trybuny opisywałam.
Z drugiej strony może psychiatrzyca nie będzie zaskoczona, bo w badaniach ma wziąć udział i prokurator z ramienia Prokuratury Łódź-Bałuty. Niby prokurator może się włączyć do każdego postępowania sądowego w Polsce, ale… Jego obecność może również znamionować, że Miasto Łódź, bo przecież powodem jest Miasto Łódź i MOPS doszły do wniosku, że będą chciały mnie częściowo lub całościowo ubezwłasnowolnić. Ewentualnie prokuratura szuka na mnie i jeszcze czegoś z kk. lub kw. Tak sobie myślę, drodzy podatnicy, że Polska to jest bardzo bogaty kraj, a Łódź to istny Singapur. Jeszcze trochę takich działań i zacznie mi grozić kompleks wyższości albo Napoleona – będę kurduplasta, ale jakże dumna, że tyle sił oficjalnych uruchomiono przeciwko Szolc!
Badanie odbędzie się w tzw. zielonym pokoju. Kolor ten kojarzy mi się, z wyciekiem ropnym z główki penisa, który zapadł na chorobę weneryczną. Bardzo Panów Czytelników przepraszam, za druzgocące porównanie. Tymczasem moje nieodpowiedzialne koleżanki rechocząc, podpowiadają mi, że pokój powinien być różowy. Tak, jest nawet na rynku przydatna farba do ścian – nazywa się dolce vita. Pojedźmy dalej, w końcu Państwo Polskie (sądy są organami Państwa Polskiego) ochujało i leci na pełnym wkurwie w grzęzawisko. Pomalujcie pokój na czerwono jak w serialu Twin Peaks świętej pamięci Lyncha, a mi dajcie pieniek do potrzymania.
Urzędasy i politycy, zwykli Polacy, tfu – Prawdziwi Polacy, pomalowaliście już mój świat. Pomalowaliście już mój świat perfekcyjnie – tyle kolorów użyliście, że zmiksowały się w kolor gówna. W dodatku w ogóle się o to nie prosiłam! A gdyby było inaczej? Łodzianie! Wy, macie jeszcze czas na zastanowienie! W połowie bieżącego roku rusza w mieście największy program psychiatryczny w Polsce! Chcesz być darmowym królikiem doświadczalnym? A może myślisz, że naciągniesz Polskę na rentę psychiatryczną? Nie stój, nie czekaj! Zgłoś się. Bo inaczej będą musieli robić łapankę! Psychiatrzy z Miasta Łodzi potrzebują 5000 frajerów – 1500 nieletnich i 3500 dorosłych. Jak informuje darmowa gazetka wydawana przez Bibliotekę Miejską [Łódź.pl nr. 534] i uchodząca za bibułę sukcesu Prezydent Miasta Zdanowskiej: „Nowoczesne procedury pozwolą na szybsze rozpoznanie problemów pacjentów i ich skuteczne leczenie. W programie przewidziano również udział lekarzy i personelu medycznego w specjalnych szkoleniach”. Smacznych ketaminowych snów ziomki! A pragmatycznym i tym, którzy pragną pozostać wolnymi polecam – kiedy dorwie was dół – otwarcie flaszki albo wizytę u szeptuchy.










