Deprecated: Creation of dynamic property GoldAddons\Plugin::$version is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/gold-addons-for-elementor/gold-addons-for-elementor.php on line 108

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the owm-weather domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-includes/functions.php on line 6131

Deprecated: Creation of dynamic property Yoast\WP\SEO\Premium\Generated\Cached_Container::$normalizedIds is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/src/generated/container.php on line 27

Deprecated: ltrim(): Passing null to parameter #1 ($string) of type string is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect-util.php on line 114

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetExists($offset) should either be compatible with ArrayAccess::offsetExists(mixed $offset): bool, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 122

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetGet($offset) should either be compatible with ArrayAccess::offsetGet(mixed $offset): mixed, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 135

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetSet($offset, $value) should either be compatible with ArrayAccess::offsetSet(mixed $offset, mixed $value): void, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 160

Deprecated: Return type of WPSEO_Redirect::offsetUnset($offset) should either be compatible with ArrayAccess::offsetUnset(mixed $offset): void, or the #[\ReturnTypeWillChange] attribute should be used to temporarily suppress the notice in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/wordpress-seo-premium/classes/redirect/redirect.php on line 182

Deprecated: version_compare(): Passing null to parameter #2 ($version2) of type string is deprecated in /var/www/vhosts/trybuna.info/devo.trybuna.info/wp-content/plugins/elementor/core/experiments/manager.php on line 131
Teraz przyszli po listonoszy - Dziennik Trybuna
# Tags

Teraz przyszli po listonoszy

Poczta Polska to nie spółka do zamiany na korporacyjną wydmuszkę, tylko instytucja publiczna, która nie musi przynosić zysków, bo istnieje dla ludzi, a nie dla Excela. Dociera tam, gdzie komercyjnym firmom się nie opłaca, daje stabilną pracę i dostarcza listy urzędowe, emerytury oraz przekazy pieniężne prosto do rąk adresatów – to jeden z fundamentów państwa. Ale jeśli dalej będzie traktowana jak zbędny balast, jej prywatyzacja to niestety tylko kwestia czasu.

Od 12 lutego trwa protest okupacyjny w siedzibie Poczty Polskiej. Przedstawiciele NSZZ „Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej oraz zrzeszonego w OPZZ Związku Zawodowego Pracowników Poczty, a także kilkunastu innych organizacji związkowych, domagają się realnego dialogu i powstrzymania fali zwolnień, które według planów zarządu mają objąć 9 300 osób, czyli 15 proc. wszystkich pracowników. Nie jest to jednak pierwsza fala redukcji, bo od 2020 roku zwolniono już około 20 tysięcy osób.

Dla wielu z tych, którzy zostali, warunki pracy są coraz gorsze. Związkowcy alarmują, że około 80 proc. zatrudnionych otrzymuje pensję na poziomie minimalnej krajowej, a najniższe wynagrodzenie zasadnicze w spółce jest niższe od ustawowego minimum o około 200 zł. Jednocześnie wymaga się od nich coraz większej wydajności, co prowadzi do przeciążenia pracowników i ograniczania usług.

Zarząd nazywa te zwolnienia „transformacją”, ale w rzeczywistości to przyspieszona likwidacja. Oficjalnie mówi się, że dotyczy to „głównie administracji”, ale według wszelkich doniesień listonosze również otrzymują propozycję „dobrowolnych odejść” – co dziwnie kłóci się z wcześniejszymi zapewnieniami prezesa Sebastiana Mikosza, że ich zwolnienia nie dotyczą.

W budynku centrali Poczty wciąż przebywa kilkudziesięciu przedstawicieli strony pracowniczej, którzy po nieudanych negocjacjach odmówili opuszczenia siedziby spółki i podkreślają, że są gotowi kontynuować okupację, dopóki nie dojdzie do rzeczywistego porozumienia. W ich ocenie dotychczasowe działania zarządu są jedynie próbą rozmycia problemu i unikania realnego dialogu. Pracodawca zaproponował wczoraj przeniesienie rozmów do budynku oddalonego o 4 km, co związki zawodowe uznały za próbę uniknięcia konfrontacji. Strona społeczna oczekiwała negocjacji w pierwotnie ustalonym miejscu, czyli w siedzibie spółki przy ul. Rodziny Hiszpańskich 8, gdzie trwa protest. Tymczasem przedstawiciele zarządu wygłosili oświadczenie w innym miejscu, w zmienionym składzie, co całkowicie podważyło wiarygodność procesu rozmów.

Dodatkowo, Poczta Polska zaczęła wewnętrznie informować pracowników, że „negocjacje trwają” – mimo że główne organizacje związkowe nie wzięły w nich udziału, co protestujący uznali za celową dezinformację, mającą stworzyć wrażenie konstruktywnego dialogu, podczas gdy rozmowy odbywały się bez faktycznej reprezentacji strony społecznej.

Związkowcy oczekują, że pracodawca przybędzie jutro na rozmowy do siedziby spółki, gdzie od początku powinny się one odbywać. Brak reakcji będzie jednoznacznym dowodem, że celem władz spółki nie jest wypracowanie kompromisu, lecz jednostronna realizacja planów zwolnień.

Jednym z powodów trwającego protestu oprócz zwolnień jest również kwestia zmian w Zakładowym Układzie Zbiorowym Pracy (ZUZP). Dotychczasowy ZUZP obowiązywał od 2015 roku i został wypowiedziany w sierpniu 2024 r., a jego okres przejściowy kończy się w lutym 2025. Poczta Polska przekonuje, że to oddzielna kwestia i nie ma bezpośredniego związku z Programem Dobrowolnych Odejść (PDO), ale związkowcy obawiają się, że nowy układ zbiorowy może pogorszyć warunki zatrudnienia dla tych, którzy zostaną w spółce po masowych zwolnieniach. Dziś pracownicy są wypychani z firmy pod pretekstem „dobrowolnych odejść”, a jutro ci, którzy zostaną mogą otrzymać znacznie gorsze warunki pracy.

Zresztą cała ta „dobrowolność” to fikcja – jeśli pracownik nie zdecyduje się na PDO, to i tak trafi na listę zwolnień grupowych. Program podzielono na dwa etapy: w pierwszym wytypowani pracownicy otrzymują propozycję odejścia z pracy w zamian za odprawę sięgającą maksymalnie 12-krotności pensji. Choć brzmi to zachęcająco, realnie tylko jedna czwarta tej kwoty to świadczenie ustawowe. Pozostałe 9 pensji to dodatkowa rekompensata wyliczona na podstawie wynagrodzenia zasadniczego na koniec 2024 roku, które w większości przypadków wynosi około 4 023 zł brutto.

Ci, którzy odmówią udziału w programie będą mogli liczyć jedynie na ustawową odprawę obejmującą trzykrotność wynagrodzenia. Jak podkreśla przewodniczący ZZPP Robert Czyż, cytowany przez OPZZ, nie jest to wybór między „marchewką a kijem”, lecz między „dżumą a cholerą”

Co więcej, pracownicy nie mogą nawet samodzielnie zgłosić się do PDO – to kierownictwo wskazuje, kto powinien odejść, a kto zostaje. Nie ma żadnych jasnych kryteriów, więc w jednym miejscu zwalniają kogoś, kto chce zostać, a w innym zmuszają do pracy osobę, która chętnie by skorzystała z odprawy. To nie plan naprawczy, tylko chaotyczna eliminacja etatów pod pretekstem „optymalizacji”.

Absurd sięga apogeum kiedy okazuje się, że części zwalnianych pracowników Poczty Polskiej zaproponowano alternatywę – zamiast etatu i stabilnej pensji, mogą „zostać na swoim” i otworzyć franczyzowy sklep Żabka. Tak, dobrze czytacie. Zamiast gwarantowanego zatrudnienia i ubezpieczenia, dostajesz „propozycję” samozatrudnienia w systemie, który działa na outsourcingu i nie zatrudnia formalnie nikogo. To przerobienie etatowców na tanią siłę roboczą bez praw i gwarancji – czysty januszex.

Franczyza Żabki to w rzeczywistości finansowa pułapka. Nowy „właściciel” nie decyduje o cenach, promocjach ani asortymencie, ale za to ponosi pełne ryzyko. Pracuje po kilkanaście godzin dziennie, a wolne oznacza brak zarobku. Dodatkowo żeby w ogóle wejść w ten „złoty interes” trzeba mieć własne środki – oszczędności albo zdolność kredytową. Poczta nie oferuje żadnego wsparcia, więc jeśli nie masz kapitału lub nie zapożyczysz się, zostając tym samym niewolnikiem Żabkowego imperium, to nie masz nic.

Tak wygląda „transformacja” Poczty Polskiej – najpierw cię zwalniają, a potem każą „radzić sobie” na własną rękę. Możesz przyjąć odprawę albo wejść w biznes, który zostawi cię z długami. Nieważne jest czy listonosz, który przez 20 lat roznosił listy, ma jakiekolwiek doświadczenie w handlu. Ważne, żeby w przekazie się zgadzało się, że „nikt nie został bez alternatywy”.

A teraz dochodzimy do kluczowego pytania: po co to wszystko?

Komentatorzy i związkowcy alarmują, że Poczta Polska może być celowo osłabiana, aby przygotować grunt pod jej prywatyzację lub podział na części i stopniowe oddanie w ręce prywatnego biznesu. To oczywiście tylko hipoteza, ale jakoś dziwnie całość układa się właśnie w tym kierunku. Nie byłby to zresztą pierwszy taki przypadek, bo lata 90-te pokazały już podobny schemat „restrukturyzacji” państwowych firm. Najpierw odbierano im wsparcie, potem uznawano za „nierentowne”, a na końcu sprzedawano za grosze. Dziś ten scenariusz może się powtórzyć, a jeśli tak, to kto będzie głównym beneficjentem? Oczywiście czysto teoretycznie – InPost Rafała Brzoski, który konsekwentnie zagarnia coraz większy kawałek rynku przesyłek i kurierskich dostaw.

A nie jest tajemnicą, że InPost, jak każda prywatna firma, działa wyłącznie tam gdzie widzi zysk – w dużych miastach, biurowcach, na osiedlach. Nie dostarcza przesyłek tam, gdzie „za daleko” i nie bierze na siebie żadnej społecznej odpowiedzialności. Co jeśli Poczta Polska zostanie na tyle osłabiona, że jej funkcję przejmie prywatny podmiot? Odpowiedź jest oczywista – prywatna firma nie ma obowiązku działać tam, gdzie się to nie opłaca. Może ograniczyć dostępność usług, zmienić zasady doręczeń, przerzucić koszty dalszych doręczeń na klientów.

A wtedy nagle okaże się, że paczka, którą dziś odbierasz na poczcie w swojej miejscowości, jutro będzie czekać w najbliższym punkcie 20 kilometrów dalej. To co kosztowało 12 zł będzie teoretycznie kosztować tyle samo, ale dojdą „dodatkowe opłaty” – za przechowanie, za powiadomienie, za odbiór poza standardowym punktem. A jeśli ktoś myśli, że zawsze pojawi się konkurencja i zbije ceny, to niech spojrzy, jak wygląda rynek energii, autostrad czy operatorów internetowych – tam, gdzie nie ma realnej alternatywy, konsument nie ma żadnej siły negocjacyjnej.

Chociaż Brzoska parę lat temu stwierdził, że nie interesuje go przejęcie Poczty to fakty mówią same za siebie – jego wszelkie wpływy stale rosną. Dziś premier Tusk powierza mu tworzenie planów deregulacyjnych dla całej gospodarki. Nie ministerstwu czy ekspertom z dziedziny ekonomii ale właśnie Brzosce, który dzięki dobremu PRowi i bardzo wielu pochlebnym artykułom na jego temat zdobył już rząd dusz, który ocenia go bezkrytycznie bez zwracania uwagi, że głosi szkodliwe bzdury, które pasowałyby idealnie do programu Konfederacji.

Prezes InPostu już nie jest zwykłym przedsiębiorcą. Stał się ikoną polskiego turbopatokapitalizmu – polskim Elonem Muskiem, tyle że zamiast kolonizować Marsa, kolonizuje rynek przesyłek i taniej siły roboczej. Jego pomysły „deregulacyjne” to podręcznikowy przykład ułatwiania życia firmom (takim jak InPost) kosztem pracowników.

I nawet jeśli oficjalnie na ten moment dalej nie zamierza kupić Poczty Polskiej, to i tak nie musi. Wystarczy, że państwo samo ją osłabi i zostawi na pastwę „wolnego rynku”. A wtedy co szkodzi mu objawić się w roli “zbawcy” i skorzystać z okazji jak to na kapitalistę przystało.

Najgorsze w tej wizji jest to, że jeśli państwowa Poczta zawali przesyłkę, masz gdzie się poskarżyć, masz instytucje, które mogą interweniować. A kiedy InPost stanie się monopolistą, to co zrobisz? Zadzwonisz na infolinię, gdzie usłyszysz korporacyjną mantrę: „przykro nam, ale taką mamy politykę blablabla”.

To Jachira jest memem

Klaudia Jachira, posłanka Koalicji Obywatelskiej, postanowiła w Sejmie błysnąć swoją neoliberalną mantrą, wieszcząc rychły koniec Poczty Polskiej. Według niej to już nie instytucja, a skamielina, którą należy bez żalu pogrzebać, bo „wolny rynek zwyciężył”.

„W pełni popieram proponowane przepisy, ponieważ jest szansa, że Państwo także w kontaktach z urzędami nie będzie nas nareszcie zmuszać do korzystania z usług Poczty Polskiej, czyli z instytucji, która stała się reliktem przeszłości i powiedzmy to głośno – memem. Przez 8 lat rządów wiadomej partii Poczta Polska kojarzyła się z szerokim asortymentem dewocjonaliów, przepisów kulinarnych zakonnic, miejscem kultu Karola Wojtyły, obcesową obsługą, długimi kolejkami, nieżyciowymi godzinami otwarcia, ale na pewno nie z tym, do czego została powołana – ze sprawnym doręczaniem przesyłek. Było to do przewidzenia, bo monopol zawsze jest zły. Na szczęście wolny rynek zwyciężył i konsumenci już wybrali. Mamy operatorów pocztowych, którzy robią to po prostu lepiej i taniej, więc pora to zaakceptować. A szczególnie, że Unia także nas do tego zachęca. Sama ograniczyłam korzystanie z usług poczty do niezbędnego minimum i nawet wizyty u dentysty są milsze niż na poczcie, więc tym bardziej się cieszę, że także w kontaktach z urzędami nie będę zmuszana do korzystania z usług Poczty Polskiej.”

Oto podręcznikowy przykład myślenia wielkomiejskiego liberała, który wyobraża sobie, że świat kończy się na paczkomatach i kurierach dostarczających przesyłki pod drzwi biura. Dla Jachiry Poczta to „relikt”, bo są kolejki i dewocjonalia na półkach, więc najlepiej ją zaorać. A że ta rzekoma „nieefektywność” wynika z lat systematycznego osłabiania Poczty Polskiej i faworyzowania prywatnych operatorów? Tym posłanka nie zaprząta sobie głowy. Przecież „konsumenci już wybrali”, więc temat zamknięty.

Problem w tym, że Polska to nie tylko Warszawa i Kraków. To także tysiące małych miejscowości, gdzie Poczta jest jedynym punktem nadawczo-odbiorczym, a listonosz nie tylko dostarcza listy i paczki, ale bywa też jedyną osobą, która regularnie odwiedza starszych ludzi. Poczta Polska zatrudnia blisko 60 tys. osób, daje im umowy o pracę, stabilność i prawa pracownicze – w przeciwieństwie do prywatnych firm, które preferują outsourcing i śmieciówki, byle tylko nie ponosić żadnej odpowiedzialności.

Najbardziej absurdalne w tej tyradzie jest to, że Jachira mówi o „złym monopolu” Poczty Polskiej, jednocześnie wychwalając prywatnych gigantów, którzy eliminując państwową konkurencję, sami dążą do pełnej dominacji na rynku. Według jej logiki państwowa instytucja jest „nieżyciowa”, ale jeśli prywatna firma przejmie wszystko i zacznie dyktować ceny – to już cud gospodarki rynkowej. Tym bardziej że Jachira, walcząca rzekomo o wolny rynek, wyjątkowo chętnie popiera sytuację, w której obywatele zostaną skazani na łaskę i niełaskę jednej firmy.

A co do argumentu o „dewocjonaliach” – czyżby nagle na wolnym rynku nie było miejsca na sprzedaż tego, czego oczekują klienci? Starsze osoby nie mają Allegro, nie robią zakupów przez internet, więc jeśli chcą kupić obrazek z Janem Pawłem II w swojej placówce pocztowej, to komu to przeszkadza? Jachira jednocześnie krzyczy o wolnym rynku i chce go regulować, bo nie podoba jej się oferta dostosowana do potrzeb seniorów.

Ale ona tego nie widzi, bo nie musi. Sama „ograniczyła korzystanie z Poczty do niezbędnego minimum” i cała reszta jej nie obchodzi. Wolny rynek „zwyciężył”, więc jeśli listonosza zabraknie, a przesyłka urzędowa będzie gdzieś kosztować dwa razy więcej – to już nie jej problem. A reszta kraju? Reszta może się bujać.