PRAWA DZIECI. Przez najbliższy miesiąc będzie trwać akcja zbierania podpisów pod apelem o poprawienie ściągalności alimentów, czemu miałoby służyć poprawienie obowiązującego obecnie prawa.
Zbieranie podpisów pod petycją rozpoczęło się 24 listopada i ma potrwać do 24 grudnia.
Akcję organizuje Stowarzyszenie „Alimenty to nie prezenty”. przy wsparciu Kongresu Kobiet. Jego przedstawiciele informują, że Polska jest jednym z tych nielicznych krajów Unii Europejskiej, w którym ściąganie alimentów na dzieci jest istotnym problemem społecznym. Dodają, że nie byłoby tak, gdyby poprzednie i obecny rząd traktowały ten problem poważnie.
Kombinują, by nie płacić
– W Polsce znaczna część kobiet nie może wywalczyć należnych im alimentów od ojców dzieci. Problem dotyczy głównie kobiet, ponieważ z reguły to im sądy przyznają prawo do opieki nad potomstwem. Na takie rozstrzygnięcia sądów składa się wiele okoliczności, zapewne również jest to wynik rozpowszechnionych stereotypów, które bywają krzywdzące w przypadku części ojców. Nie zmienia to jednak faktu, że wśród osób samotnie wychowujących dzieci to właśnie kobiety są największą grupą poszkodowaną – mówi nam jedna z działaczek organizacji broniących praw kobiet.
– Nasza akcja nie ma na celu rozstrzygania i oceniania decyzji sądów pod tym kątem, a nagłośnienie problemu, którym jest praktyczna nieściągalność alimentów na dzieci. Niezależnie od tego, czy miałby je płacić ojciec dzieci, czy matka – podkreśla.
Największymi ofiarami niepłacenia alimentów są dzieci. Są to bowiem pieniądze zasądzone nie dla rodzica (np. byłego małżonka), pod którego opieką pozostają dzieci, ale na zaspokojenie ich potrzeb. W praktyce nie zdarza się, aby wysokość alimentów przekraczała finansowe możliwości osoby, wobec na której spoczywa obowiązek alimentacyjny. – W każdej sytuacji sąd rozpatruje takie sprawy indywidualnie, biorąc pod uwagę średnie dochody osoby, od której alimenty mają być zasądzone. Dopiero później dochodzi do różnego rodzaju „numerów” i kombinowania ze strony rodzica, który stara się wymigać od tego obowiązku. Z naszej praktyki wynika, że zazwyczaj do różnego rodzaju oszustw dochodzi wówczas, gdy rodzice walczą między sobą, np. podczas sprawy rozwodowej czy po rozwodzie, a dzieci stają się dla jednej ze stron, albo obu, kartą przetargową – tłumaczy działaczka.
Państwo umywa ręce
Instytucje państwowe zbyt lekko podchodzą do problemu unikania płacenia alimentów. Niemal już regułą stało się, że rodzic, wobec którego zasądzono alimenty na dzieci, albo porzuca dotychczasową pracę i zaczyna zarabiać „na czarno”, nie wykazując żadnych oficjalnych dochodów, albo dogaduje się z pracodawcą, by ten oficjalnie wypłacało mu mniejszą pensję, zaś resztę otrzymywał „pod stołem”. Arsenał sztuczek, stosowanych przez tzw. alimenciarzy jest duży i stale rośnie. Niestety, wszystko to odbywa się w świetle obowiązującego prawa, a instytucje państwowe zdają się być bezsilne, choć urzędnicy mają świadomość, iż w wielu przypadkach mają do czynienia z ewidentnymi oszustwami. Stąd właśnie rozpoczęta przed kilkoma dniami akcja oraz apel o zmianę prawa.
Aby nie dochodziło do takich sytuacji i aby zabezpieczyć interesy dziecka, organizatorzy akcji postulują wprowadzenie zmian w polskim systemie prawnym, które poprawiłyby ściągalność alimentów na dzieci.
„Alimenty to wsparcie dziecka w jego rozwoju. Dzięki temu może m.in. kupić pomoce szkolne, uczestniczyć w dodatkowych zajęciach czy rozwijać swoje pasje. Niepłacenie alimentów ogranicza szanse dziecka i jest przemocą ekonomiczną wymierzoną w dziecko” – przekonują działacze.
Kolejnym postulatem jest zniesienie kryterium dochodowego uprawniającego dzieci do otrzymywania alimentów z funduszu alimentacyjnego w przypadku ich bezskutecznej egzekucji na podstawie obowiązujących przepisów prawnych. Obecnie prawo do skorzystania z pomocy funduszu mają dzieci z najbiedniejszych rodzin. Tymczasem prawo do alimentów, twierdzą organizatorzy akcji „Alimenty to nie prezenty” – powinno obowiązywać niezależnie od okoliczności, ponieważ jest to obowiązek jednego z rodziców.
Akcję Stowarzyszenia „Alimenty to nie prezenty” poparło wiele osób publicznych, głownie artyści i celebryci. Nie zabrakło wśród nich również polityków różnych opcji, w tym przedstawicieli partii i organizacji, które od wielu miesięcy angażują się w działalność Komitetu Obrony Demokracji, z politykami z partii .Nowoczesna na czele. Chwała im za wrażliwość na los dzieci oszukiwanych przez własnych rodziców. Skoro jednak zaangażowali się oni w tego rodzaju akcję, warto zapytać, czy równie mocno zainteresowali się oni sprawą alimentów nie płaconych na dzieci przez lidera KOD, czy może potraktowali tę kampanię po prostu jako kolejną okazję, aby się lansować w świetle kamer?












