Majówka to spacery, działki, lasy, parki, jeziora i pierwsze dłuższe wyjazdy za miasto. Po zimie wiele osób chce po prostu usiąść na trawie, wyjść z psem, rozpalić grilla albo ruszyć na leśną ścieżkę. W tych samych miejscach zaczyna się jednak sezon na jedno z najmniejszych, ale najbardziej uciążliwych zagrożeń.
Kleszcze są już aktywne. Główny Inspektorat Sanitarny przypomina, że wraz z nadejściem wiosny rozpoczyna się okres ich wzmożonej aktywności, a ryzyko zakażenia chorobami odkleszczowymi utrzymuje się od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Najczęściej mówi się o boreliozie, ale równie poważnym zagrożeniem jest kleszczowe zapalenie mózgu, czyli KZM.
Długi weekend nie musi więc oznaczać siedzenia w domu. Lepiej jednak przygotować się do niego tak samo zwyczajnie, jak sprawdza się pogodę, korki na drogach i wolne miejsca noclegowe. Do plecaka, obok wody i kanapek, dobrze dorzucić repelent. Po powrocie ze spaceru trzeba obejrzeć skórę, ubranie i sierść psa.
Nie tylko las
Kleszcze najczęściej kojarzą się z lasem, grzybobraniem, wysoką trawą i wyprawami w teren. Tymczasem pajęczaki można spotkać nie tylko na obrzeżach lasów, polanach, nadrzecznych łąkach i bagnach, ale także w przydomowych ogrodach, na działkach i w miejskich parkach.
Dlatego na ukłucie narażony jest nie tylko turysta z plecakiem. Wystarczy spacer z psem, koszenie trawy, popołudnie nad rzeką albo rodzinny piknik. Kleszcz może wbić się w skórę dziecka bawiącego się na trawie, osoby pracującej w ogrodzie czy kogoś, kto tylko na chwilę usiadł na kocu.
Majówka sprzyja takim sytuacjom. Wychodzimy lżej ubrani, zdejmujemy buty, siadamy bezpośrednio na trawie, pozwalamy dzieciom biegać po polanie, a psom wchodzić w zarośla. Z wycieczki można przynieść kleszcza na skórze, ubraniu, plecaku, kocu albo sierści zwierzęcia.
W miejskim parku problem bywa nawet mniej oczywisty, bo czujność jest mniejsza niż podczas wyjścia do lasu. Spacer po osiedlowej zieleni nie kojarzy się z zagrożeniem. Tymczasem kleszczom wystarczy miejsce, w którym jest wilgoć, cień i roślinność.
Maj i czerwiec to najważniejszy moment
Szczyt aktywności kleszczy przypada zwykle na maj i czerwiec oraz wrzesień i październik. Sanepid zwraca uwagę, że cieplejsze zimy mogą wydłużać okres ich żerowania. W ciągu dnia najbardziej aktywne bywają od pierwszej rosy do południa, a później od godziny 16 do zmroku.
Majówka wypada więc dokładnie wtedy, gdy temat przestaje być odległym letnim ostrzeżeniem. Wiele osób ruszy teraz do lasów, parków krajobrazowych, nad jeziora, na działki, szlaki rowerowe i ścieżki spacerowe. To miejsca idealne do odpoczynku, ale także typowe środowisko kleszczy.
Ukłucie często nie boli. Można nie zauważyć momentu, w którym pajęczak wbija się w skórę. Dlatego po powrocie z terenów zielonych samo wrażenie, że „nic nie ugryzło”, niewiele jeszcze znaczy. Kleszcz może być mały, ciemny i ukryty w miejscu, którego nie ogląda się odruchowo.
U dzieci trzeba sprawdzić skórę głowy, okolice uszu, kark, pachy, pachwiny, zgięcia kolan i łokci. U dorosłych podobnie. Pajęczak najczęściej wybiera miejsca cieplejsze, osłonięte i delikatniejsze, gdzie łatwiej pozostać niezauważonym przez dłuższy czas.
Borelioza jest najczęstsza
Najczęściej w kontekście kleszczy mówi się o boreliozie. To choroba bakteryjna, która może przebiegać bardzo różnie. Jej najbardziej znanym wczesnym objawem jest rumień wędrujący — zaczerwienienie skóry wokół miejsca ukłucia, które może się powiększać i przyjmować pierścieniowaty kształt.
Nie każdy przypadek wygląda podręcznikowo. Rumień może być mniej wyraźny, mieć nietypowy kształt albo nie zostać zauważony od razu. Po ukłuciu trzeba obserwować nie tylko skórę, lecz także ogólne samopoczucie. Gorączka, bóle głowy, bóle mięśni, nietypowe osłabienie czy objawy podobne do grypy nie powinny być zrzucane wyłącznie na zmęczenie po wyjeździe.
W późniejszym stadium borelioza może obejmować różne narządy i układy, w tym układ nerwowy, kostno-stawowy i krążenia. Znaczenie ma czas, bo ryzyko zakażenia rośnie, im dłużej kleszcz pozostaje wbity w skórę. Szybkie i prawidłowe usunięcie pajęczaka jest jedną z najważniejszych czynności po powrocie ze spaceru, działki czy pikniku.
Nie każde ukłucie kończy się chorobą. Nie warto jednak lekceważyć sygnałów ostrzegawczych. Jeśli po kontakcie z kleszczem pojawia się rumień, gorączka, nietypowe bóle albo objawy neurologiczne, potrzebna jest konsultacja lekarska.
KZM jest rzadsze, ale może być cięższe
Drugim poważnym zagrożeniem jest kleszczowe zapalenie mózgu. To choroba wirusowa, a nie bakteryjna. Może prowadzić do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, mózgu albo rdzenia kręgowego.
Początek KZM bywa mylący. Objawy mogą przypominać przeziębienie albo grypę. Pojawia się gorączka, zmęczenie, bóle głowy, bóle mięśni i stawów, czasem nudności. U części osób choroba kończy się na tym etapie. U innych po krótkiej poprawie może dojść do drugiej fazy, związanej już z zajęciem układu nerwowego.
Dlatego kleszczowe zapalenie mózgu jest traktowane tak poważnie przez lekarzy i sanepid. Zgłaszane przypadki wymagają hospitalizacji, a choroba może prowadzić do trwałych powikłań neurologicznych. W przeciwieństwie do boreliozy, w przypadku KZM nie ma leczenia przyczynowego zwalczającego wirusa.
Borelioza jest chorobą bakteryjną i może być leczona antybiotykami. KZM jest chorobą wirusową, przed którą chroni szczepienie. To rozróżnienie jest szczególnie ważne przed sezonem wyjazdów, działek i długich spacerów.
Liczby pokazują skalę problemu
Według danych przywoływanych przez inspekcję sanitarną w 2025 roku w Polsce odnotowano ponad 48 tys. przypadków boreliozy. Rok wcześniej było ich 29 tys. W przypadku kleszczowego zapalenia mózgu liczba zgłoszonych przypadków wzrosła z 805 w 2024 roku do 935 w 2025 roku.
Borelioza pozostaje najczęstszą chorobą odkleszczową, dlatego najczęściej trafia do poradników i komunikatów. KZM występuje rzadziej, ale może mieć cięższy przebieg. Dla osoby planującej majówkowy wyjazd najważniejsze jest ograniczenie ryzyka samego ukłucia.
W ostatnich latach częściej mówi się też o wpływie cieplejszych zim i dłuższego sezonu aktywności kleszczy. Dawne przekonanie, że problem zaczyna się dopiero latem, jest już nieaktualne. Wiosna oznacza nie tylko więcej słońca i zieleni, ale też większą aktywność pajęczaków.
To szczególnie istotne dla osób, które nie wybierają się w żadne odludne miejsce. Działka pod miastem, park, ogród, ścieżka rowerowa czy trawnik przy jeziorze wystarczą, by po powrocie trzeba było sprawdzić skórę i ubranie.
Jak ubrać się do lasu, parku i na działkę
Ochrona zaczyna się jeszcze przed wyjściem z domu. Do lasu, na łąkę, działkę albo w wysoką trawę najlepiej założyć długie spodnie, pełne buty i skarpety zakrywające kostki. Jasne ubranie ułatwia zauważenie kleszcza, zanim wbije się w skórę.
W majówkę nie każdy chce wyglądać jak na wyprawie terenowej. Mimo to zakryte kostki, dłuższe spodnie i pełne buty są rozsądniejsze niż klapki, krótkie spodenki i gołe nogi w wysokiej trawie. Kleszcz potrzebuje kontaktu ze skórą, a ubranie jest pierwszą przeszkodą.
Pomagają również repelenty, czyli środki odstraszające kleszcze. Trzeba ich używać zgodnie z instrukcją na opakowaniu, a nie tylko symbolicznie. Dobrze mieć je nie tylko podczas wyjścia do lasu, lecz także na działce, nad wodą i przy dłuższym spacerze po parku.
Szczególnej uwagi wymagają dzieci i zwierzęta. Dzieci częściej siadają w trawie, wchodzą w krzaki, kładą się na kocu i dotykają roślin. Psy wbiegają w miejsca, do których człowiek nawet nie zagląda. Po powrocie trzeba obejrzeć nie tylko własną skórę, ale też ubrania, plecak, koc, wózek dziecięcy i sierść zwierzęcia.
Po powrocie trzeba obejrzeć skórę
Po spacerze, pikniku czy pracy w ogrodzie nie warto odkładać kontroli na wieczór. Kleszcz może przez pewien czas chodzić po ubraniu albo po skórze, zanim znajdzie miejsce do wkłucia. Szybkie zauważenie pajęczaka może sprawić, że w ogóle nie zdąży się wbić.
Pierwsze oględziny można zrobić jeszcze przed wejściem do domu. Potem dobrze zdjąć ubranie, wytrzepać je albo odłożyć do prania i dokładnie obejrzeć ciało. To taki sam zwyczaj po kontakcie z roślinnością, jak mycie rąk po powrocie z miasta.
Najłatwiej pominąć miejsca, których nie widać od razu. Pachwiny, pachy, zgięcia kolan, okolice uszu, kark, linia włosów, skóra głowy, okolice pępka. Właśnie tam kleszcz może pozostać niezauważony. Przy dzieciach i seniorach dobrze, by ciało obejrzała druga osoba.
Warto też pamiętać o rzeczach zabranych na wycieczkę. Koc, plecak, bluza rzucona na trawę, dziecięcy wózek albo legowisko psa mogą stać się sposobem na przeniesienie kleszcza do mieszkania. To drobiazg, o którym łatwo zapomnieć po powrocie z udanego dnia.
Gdy kleszcz już się wbije
Jeśli kleszcz jest wbity w skórę, trzeba go usunąć szybko i prawidłowo. Nie należy smarować go tłuszczem, masłem, alkoholem ani żadnymi domowymi specyfikami. Nie należy go przypalać ani wykręcać palcami.
Najlepiej użyć pęsety albo specjalnego narzędzia dostępnego w aptece. Kleszcza trzeba uchwycić jak najbliżej skóry i usunąć zdecydowanym ruchem. Po wyjęciu miejsce ukłucia należy zdezynfekować.
Przez kolejne dni trzeba obserwować skórę i samopoczucie. Rumień, gorączka, objawy grypopodobne, bóle głowy, bóle mięśni, nietypowe zmęczenie, nudności, zawroty głowy czy objawy neurologiczne powinny skłonić do kontaktu z lekarzem.
Nie warto też opierać się wyłącznie na badaniu samego kleszcza. Dodatni wynik badania pajęczaka nie potwierdza zakażenia u człowieka, a wynik ujemny go nie wyklucza. Znaczenie ma stan osoby ukąszonej, objawy i diagnostyka zalecona przez lekarza.
Szczepienie chroni przed KZM, ale nie przed boreliozą
Przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu dostępna jest szczepionka. Powinny o niej pamiętać zwłaszcza osoby, które często chodzą po lasach, mieszkają w rejonach większego ryzyka, pracują w terenie, spędzają dużo czasu na działce albo regularnie wyjeżdżają pod namiot.
To nie jest jednak szczepienie przeciw wszystkim chorobom przenoszonym przez kleszcze. Chroni przed KZM, ale nie chroni przed boreliozą. Osoba zaszczepiona nadal powinna używać repelentu, nosić odpowiednie ubranie i sprawdzać skórę po powrocie z lasu, parku czy działki.
Pełna ochrona przed KZM wymaga cyklu szczepień podstawowych oraz dawek przypominających. Szczegóły najlepiej ustalić z lekarzem, szczególnie jeśli ktoś często przebywa w terenie albo planuje wakacje w regionach, gdzie ryzyko zachorowań jest większe.
Szczepienie jest jednym z elementów ochrony, nie zamiennikiem ostrożności. W przypadku kleszczy liczy się połączenie kilku działań: odpowiednie ubranie, środek odstraszający, obejrzenie skóry po powrocie, szybkie usunięcie pajęczaka i obserwacja organizmu po ukłuciu.
Majówka ma być odpoczynkiem
Las, park, działka, jezioro czy łąka nie są miejscami, których trzeba unikać. Po zimie i miesiącach pracy wiele osób właśnie tam najlepiej odpocznie. Chodzi tylko o to, by nie traktować zieleni jako przestrzeni całkowicie pozbawionej ryzyka.
Pełne buty zamiast klapek do lasu, repelent w plecaku, jasne ubranie, obejrzenie dzieci i psa po powrocie — to drobne czynności. Nie odbierają przyjemności ze spaceru, ogniska, działki czy pikniku. Mogą za to oszczędzić problemów, które trwają dużo dłużej niż długi weekend.
Przed drogą sprawdza się pogodę, korki i paliwo. Przed majówką w zieleni dobrze pamiętać także o kleszczach. Wtedy z wyjazdu zostają zdjęcia, odpoczynek i kilka spokojnych dni, zamiast problemu, który może wrócić dopiero po majówce.















