Każdy z nas prawie codziennie w zalewie informacji medialnych znajduje dziesiątki wiadomości, które bulwersują, irytują i wprawiają w zdumienie. Ilość afer, przekrętów, dziwnych, na pozór idiotycznych decyzji urzędniczych, niesprawiedliwych wyroków, kontraktów państwowych lub samorządowych graniczących z obłędem, jest gigantyczna.
Codziennie zastanawiamy się nad sprawami na pozór irracjonalnymi. Jak to mogło się stać, że polskie autostrady okazują się droższe od niemieckich, a ich jakość jest marna i setki podwykonawców nie otrzymuje należnych im pieniędzy? Jak to się dzieje, że urzędnicy oddają działki i kamienice w centrum miast, za które zostało już wypłacone odszkodowanie lub roszczenia do nich są oczywiście bezzasadne? Jak to się dzieje, że ustawy i decyzje mogące ukrócić złodziejstwo, latami nie mogą być wydane lub uchwalone? Dlaczego sądy wydają często decyzje co najmniej dziwne? Jak to się staje, że gigantyczny majątek w ramach prywatyzacji przechodził w obce lub prywatne ręce za sumy wręcz śmieszne? Jak można było nie dostrzegać, że kolejne kontrakty generują idące w dziesiątki miliardów straty dla budżetu i powodują gigantyczne koszty oraz tragedie społeczne?
Przykłady działań, decyzji i wyroków wołających o pomstę do nieba, każdy z nas może mnożyć w nieskończoność. Większość z nich przeczy elementarnej logice i zdrowemu rozsądkowi.
W takiej sytuacji przeważnie łapiemy się za głowę i stwierdzamy, że te decyzje lub wyroki są po prostu głupie. Uważamy, że poziom niekompetencji decydentów i urzędników jest wprost porażający. Nie uważam, że tak jest. W wielkiej części decyzji z pozoru pozbawionych logiki i decyzji mylnych, właściwą przyczyną ich podjęcia nie jest głupota bądź brak kwalifikacji czy niefrasobliwość, ale walizka.
Zastanówmy się. Jakie znaczenie ma, że w wyniku podjętej decyzji Polska straci miliard czy dwa, złotówek lub euro, jeśli na stole leży walizka z milionem lub paroma milionami „zielonych”? Jakie znaczenie wobec takiej walizki ma fakt, że kilka tysięcy ludzi straci pracę lub kilkadziesiąt rodzin wyląduje na bruku? Rozpatrując przez pryzmat walizki setki dziwnych decyzji, skandalicznych prywatyzacji, reprywatyzacji lub kontraktów, dojdziemy do wniosku, że dopiero w takim przypadku nabierają one cech logicznych.
Oczywiście, walizka wcale nie musi być walizką, są przecież konta, wysokopłatne miejsca z zarządach lub radach nadzorczych spółek i firm dla siebie i rodziny, lukratywne posady w obcych bankach, wysokopłatne „wykłady”, miejsca na listach wyborczych i wiele innych form gratyfikacji. Prasa, a zwłaszcza portale internetowe przykładów dostarczają aż nadto. Tym łatwiej, że pod względem nepotyzmu PiS bije wszelkie dotychczasowe rekordy.
Selekcja negatywna, związana z korupcją polityczną i nepotyzmem właśnie, powoduje, że w instytucjach, które decydują o pieniądzach, kontraktach i majątku, ciągle nie brakuje takich, którzy charakteryzują się moralnością elastyczną i państwowością względną, motywowaną ciekawością typu „co ja z tego będę miał?”. Co prawda walczymy z tym, ale też jakby „po uważaniu”. W każdym razie choć jesteśmy już przed Ukrainą, to ciągle nam daleko do Danii.












