Zamknięcie Cieśniny Ormuz i gwałtowny wzrost cen ropy sprawiły, że rosyjski budżet zyskuje nawet 150 mln dolarów dziennie dodatkowych przychodów z eksportu surowca. Według analiz cytowanych przez Financial Times w pierwszych dniach wojny USA i Izraela z Iranem Moskwa mogła zarobić już ponad miliard dolarów więcej niż przed wybuchem konfliktu.
Rosja stała się jednym z głównych gospodarczych beneficjentów wojny na Bliskim Wschodzie. Według obliczeń Financial Times zamknięcie Cieśniny Ormuz oraz skok cen ropy zwiększają rosyjskie dochody z eksportu surowca nawet o około 150 mln dolarów dziennie.
W ciągu pierwszych dwunastu dni konfliktu między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem, który rozpoczął się pod koniec lutego od nalotów na irańskie cele, Moskwa mogła uzyskać dodatkowe 1,3–1,9 mld dolarów przychodów. Jeśli cena rosyjskiej ropy Urals utrzyma się na poziomie 70–80 dolarów za baryłkę, dodatkowe wpływy do końca marca mogą sięgnąć 3,3–4,9 mld dolarów.
Kluczowym czynnikiem jest zamknięcie Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 20 proc. światowych dostaw ropy. Iran po rozpoczęciu amerykańskich i izraelskich ataków zablokował szlak i ostrzegł, że „spali każdy statek”, który spróbuje przez niego przepłynąć.
Do jednego z takich incydentów doszło 11 marca, gdy w Cieśninie Ormuz zaatakowany został tajski statek towarowy Mayuree Naree. Według Royal Thai Navy po ataku wybuchł pożar, a 20 członków załogi zostało uratowanych i przetransportowanych do Omanu.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) określiła sytuację jako „największe zakłócenie dostaw w historii globalnego rynku ropy”. W reakcji państwa członkowskie zdecydowały o uwolnieniu 400 mln baryłek ze strategicznych rezerw.
Zakłócenie dostaw z Zatoki Perskiej zmusiło największych importerów w Azji do poszukiwania alternatywnych źródeł surowca. Według informacji Financial Times indyjskie firmy w ciągu zaledwie pięciu dni zawarły kontrakty na około 30 mln baryłek rosyjskiej ropy, czyli tyle samo, ile kupiły w całym lutym.
Jednocześnie cena ropy Urals wzrosła z około 52 dolarów za baryłkę w styczniu i lutym do 70–80 dolarów. Co więcej, rosyjski surowiec zaczął być sprzedawany w Indiach z premią względem ropy Brent, podczas gdy wcześniej Moskwa była zmuszona oferować znaczące rabaty.
Sytuację Rosji dodatkowo ułatwiła decyzja amerykańskiego Ministerstwa Skarbu o tymczasowym, 30-dniowym zezwoleniu dla indyjskich rafinerii na zakup rosyjskiej ropy znajdującej się już na tankowcach na morzu. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent określił tę decyzję jako „tymczasowy krok” mający złagodzić globalny kryzys naftowy.
Według analizy Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA), opublikowanej przez organizację Urgewald, od początku konfliktu Rosja zarobiła już około 6 mld euro z eksportu paliw kopalnych, a średnie dzienne przychody wyniosły około 510 mln euro.
Amerykański senator Angus King podczas przesłuchania w senackiej komisji ds. sił zbrojnych stwierdził, że „wyraźnym zwycięzcą tej wojny jest Władimir Putin i Rosja”.
Simone Tagliapietra z brukselskiego think tanku Bruegel podkreśliła, że wyższe ceny ropy oznaczają większe dochody dla Kremla i zwiększają jego zdolność do finansowania wojny przeciwko Ukrainie.
Jak długo Rosja będzie korzystać z obecnej sytuacji, zależy przede wszystkim od długości konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz od momentu ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz dla żeglugi.












