Iran oskarża USA o złamanie rozejmu

9 kwi 2026

Dwutygodniowy rozejm ogłoszony przez Donalda Trumpa ledwo wszedł w życie, a już znalazł się w głębokim kryzysie. Teheran zarzuca Stanom Zjednoczonym, że ogłosiły porozumienie, którego same nie potrafią dopilnować, bo izraelskie uderzenia na Liban trwają, choć Iran od początku uważał, że front libański również miał zostać objęty zawieszeniem broni.

To właśnie wobec Waszyngtonu Iran formułuje dziś najpoważniejszy zarzut. Z perspektywy Teheranu problem nie polega wyłącznie na tym, że bombardowania nie ustały, ale na tym, że amerykańska administracja najpierw przedstawiła rozejm jako sukces, a następnie zaczęła twierdzić, że Liban w ogóle nie był jego częścią. Irański ambasador przy ONZ w Genewie Ali Bahreini mówił wprost, że Teheran „nie pokłada żadnego zaufania w drugiej stronie”.

Waszyngton odpowiada, że Iran błędnie zinterpretował ustalenia. JD Vance mówił o „uzasadnionym nieporozumieniu”, a zarówno Biały Dom, jak i Izrael utrzymują, że układ dotyczył relacji USA–Iran, a nie działań przeciw Hezbollahowi. Tyle że ta wersja od początku zderzała się z inną interpretacją pośredników i partnerów dyplomatycznych, a dziś także kolejne głosy z Europy podkreślają już otwarcie, że rozejm powinien obejmować również Liban.

Dla Iranu najważniejszym dowodem na złamanie porozumienia stały się izraelskie naloty na Liban. Po ogłoszeniu rozejmu Izrael uderzał w Bejrut i inne części kraju tak intensywnie, że była to najkrwawsza doba tej fazy wojny. Według napływających informacji zginęło ponad 200 osób, a ponad tysiąc zostało rannych. Dziś pojawiły się też doniesienia o kolejnych atakach. W tej sytuacji Teheran nie przedstawia już sprawy jako zwykłego sporu o interpretację zapisów, lecz jako realne naruszenie zawieszenia broni przez stronę, za którą politycznie odpowiadają Stany Zjednoczone.

Równolegle Iran utrzymuje presję wokół Cieśniny Ormuz. Normalny ruch przez ten szlak nie wrócił, a przez cieśninę przepływa jedynie śladowa liczba jednostek w porównaniu z okresem sprzed wybuchu wojny. To pokazuje, że nawet formalne zawieszenie broni nie przywróciło zaufania ani w żegludze, ani w handlu energią. Dla światowych rynków sam fakt utrzymującej się blokady i niepewności wystarcza, by znów podbić napięcie.

Gospodarcze skutki wróciły natychmiast. Na dzisiejszej sesji w Azji główne indeksy znalazły się pod presją, a ropa ponownie drożała. Brent wzrósł do okolic 97–98 dolarów za baryłkę, a amerykańska WTI do podobnego poziomu. Pękający rozejm ponownie podbił obawy o dostawy surowca i ryzyko nowej fali inflacyjnej, której skutki wykraczają daleko poza sam Bliski Wschód.

Najnowsze

Sprawdź również

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran chce zakończenia wojny i odblokowania Ormuzu przed rozmowami o atomie. Trump nie przyjmuje tej kolejności. Rachunek konfliktu idzie już w dziesiątki miliardów dolarów. Irańska propozycja pojawiła się po weekendowych rozmowach ministra spraw zagranicznych Abbasa...