„Dość cyrku Trumpa”

23 sty 2018

W 250 amerykańskich miastach kobiety z dziećmi, rodzinami i przyjaciółmi manifestowały wczoraj swój sprzeciw wobec „antykobiecej” polityki prezydenta Trumpa. Drugi Marsz Kobiet, zorganizowany w rocznicę objęcia przezeń władzy, nie zgromadził takich tłumów jak rok temu, ale był olbrzymi: rekord padł w Los Angeles, gdzie na ulice wyszło blisko 600 tys. osób.

W Nowym Jorku policja naliczyła co najmniej 200 tys. osób, w tym dziesiątki tysięcy kobiet z „Pussyhat” na głowie, tj. w różowych czapkach z kocimi uszami, co się odnosi do słów Trumpa o „łapaniu kobiet za kotkę (cipkę)” i „robieniu z nimi, co się chce”.
Przyczyn protestu jest wiele: poza kontekstem takich akcji jak #metoo, czy TimesUp, które potępiały degradujące traktowanie kobiet w pracy, Marsz miał być sprzeciwem wobec rosnącego zagrożenia odebraniem prawa do aborcji i wyrazić poparcie dla inicjatywy „Power to the Polls” („władza urn wyborczych”), której celem jest odebranie republikanom większości w Kongresie, w perspektywie listopadowych wyborów. Niektóre organizacje kobiece (i nie tylko) skrytykowały zresztą wczorajszy Marsz za brak jasno zdefiniowanego, jednoczącego celu.
Podobnie jak rok wcześniej, w Marszu wzięły udział gwiazdy Hollywoodu. Reżyser Rob Reiner przemawiał w Kalifornii piętnując „rasizm” i „seksizm” Trumpa, a Whoopi Goldberg w Nowym Jorku i Natalie Portman w Los Angeles wyrażały solidarność z ruchem przeciw molestowaniu seksualnemu. W Sundance w stanie Utah, gdzie trwa właśnie znany festiwal filmowy, manifestantów, mimo mrozu i śniegu, poprowadziła Jane Fonda. Dzisiaj przewidziano kolejne manifestacje, m.in. w Las Vegas i za granicą, w Berlinie i Paryżu.
Donald Trump udawał nieporuszonego tymi protestami, wezwał do „świętowania historycznego sukcesu gospodarczego ostatniego roku” i dodał „Stopa bezrobocia kobiet najniższa od 18 lat!”. Nie ma to jednak wiele wspólnego z rzeczywistością, ze względu na stosowanie licznych sztuczek statystycznych przy obliczaniu amerykańskiego wskaźnika bezrobocia.

Najnowsze

Sprawdź również

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran chce zakończenia wojny i odblokowania Ormuzu przed rozmowami o atomie. Trump nie przyjmuje tej kolejności. Rachunek konfliktu idzie już w dziesiątki miliardów dolarów. Irańska propozycja pojawiła się po weekendowych rozmowach ministra spraw zagranicznych Abbasa...