Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

2 maj 2026

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek pracy. Państwa dopiero uczą się ją kontrolować.

Sprawa dotyczyła pracownika z Hangzhou. Zhou kontrolował jakość odpowiedzi generowanych przez duże modele językowe. Sprawdzał rezultaty, dopasowywał zapytania użytkowników do modeli i filtrował treści naruszające prawo albo prywatność. Zarabiał równowartość około 13 tys. zł miesięcznie.

Firma uznała, że część tych zadań mogą przejąć narzędzia AI. Zhou dostał propozycję degradacji i pensji obciętej o prawie połowę. Gdy odmówił, rozwiązano z nim umowę pod hasłem zmiany organizacji pracy.

Zwolniony pracownik wygrał w arbitrażu pracy. Pracodawca próbował podważyć to rozstrzygnięcie przed sądem, ale przegrał. Potem przegrał także w apelacji przed Sądem Pośrednim w Hangzhou.

Decydujące było uzasadnienie. Firma próbowała powołać się na tzw. „obiektywną zmianę okoliczności”, czyli sytuację, w której umowy naprawdę nie da się dalej wykonywać z powodów niezależnych od pracodawcy. Sąd tego nie przyjął. Uznał, że wdrożenie AI było decyzją, a nie zewnętrznym przymusem.

To rozróżnienie jest kluczowe. Przedsiębiorstwo z Hangzhou nie zostało rozliczone za korzystanie z nowych technologii. Zostało rozliczone za próbę przerzucenia całego kosztu automatyzacji na pracownika. Nawet jeśli AI przejęła część jego obowiązków, nie dawało to pracodawcy prawa do prostej degradacji, obniżki pensji i wypowiedzenia.

Według chińskiego sądu firma musiała pokazać, że szukała realnego rozwiązania dla pracownika, a nie tylko tańszego sposobu wykonania tej samej pracy.

Wcześniej podobny mechanizm pojawił się w sprawie z Pekinu, opisywanej przez tamtejsze media. Pracownik zajmujący się ręcznym pozyskiwaniem danych mapowych został zwolniony po przejściu firmy na automatyczne zbieranie informacji. Arbitraż uznał, że była to świadoma decyzja technologiczna przedsiębiorstwa, a nie nieprzewidywalne zdarzenie zewnętrzne. Również to zwolnienie uznano za nielegalne.

To nie jest hamowanie technologii. Chiny na ogromną skalę inwestują w AI, robotykę i automatyzację. W ramach programu „AI+” sztuczna inteligencja ma stać się jednym z narzędzi modernizacji gospodarki i usług publicznych. Pekin traktuje AI jako zmianę cywilizacyjną. Właśnie dlatego nie chce oddać jej korporacyjnej logice cięcia kosztów.

Każda taka zmiana ma zwycięzców i przegranych. Państwo, które patrzy tylko na wzrost produktywności, zobaczy koszty dopiero po fakcie. Chińskie rozstrzygnięcia pokazują inną reakcję. Skoro AI ma przebudować pracę, reguły trzeba postawić na początku.

Kontrast z Zachodem jest wyraźny. W amerykańskich i globalnych firmach AI coraz częściej pojawia się obok komunikatów o masowych cięciach. Meta zapowiedziała redukcję sięgającą około 8 tys. osób, Microsoft może objąć dobrowolnymi odejściami prawie 9 tys. pracowników, Amazon wcześniej zwolnił około 30 tys. osób z kadry korporacyjnej i technologicznej. Do tego dochodzą plany redukcji w Oracle, Snapie i Salesforce. Mniej ludzi, więcej agentów AI, niższy koszt pracy.

W Polsce ta fala dopiero nadchodzi. Pracodawca może wypowiedzieć umowę o pracę, jeżeli rzeczywistą przyczyną jest likwidacja stanowiska wynikająca z reorganizacji, także technologicznej. Nie wystarczy jednak samo powołanie się na AI. Art. 30 § 4 Kodeksu pracy wymaga wskazania przyczyny wypowiedzenia, a orzecznictwo doprecyzowuje, że ma być ona konkretna, rzeczywista i możliwa do sprawdzenia. Sąd nie będzie oceniał, czy firma dobrze wybrała technologię, ale może sprawdzić, czy likwidacja stanowiska nie jest pozorna.

Problem zacznie się wtedy, gdy takie decyzje staną się masowe. Pojedynczą „reorganizację” pod hasłem AI można jeszcze oceniać w zwykłym trybie prawa pracy. Fala zwolnień uruchomi już procedurę zwolnień grupowych, odprawy, konsultacje i pytanie o rolę państwa. Koszt nie znika razem ze stanowiskiem. Trafia do pracowników, którzy tracą dochód, i do systemu publicznego, który przejmuje skutki bezrobocia, niższych składek i utraty kompetencji.

Prawo pracy musi być tu narzędziem stabilności państwa. Nie po to, by zatrzymywać modernizację. Po to, by zmiana technologiczna nie stała się samowolą silniejszej strony.

Chińskie rozstrzygnięcia pokazują możliwy model reakcji państwa na początek wielkiej zmiany technologicznej. Najpierw reguły, potem oszczędności. AI ma być narzędziem rozwoju gospodarki, a nie sposobem na prywatne zyski i publiczne koszty.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...