Niemal wszyscy mieszkańcy Chapeco towarzyszyli żegnali ofiary katastrofy lotniczej w Kolumbii, w której zginęło blisko 50 członków klubu Chapecoense.
Po uroczystościach żałobnych w Kolumbii trzy samoloty armii brazylijskiej w piątek wieczorem przewiozły trumny z ofiarami katastrofy lotniczej pod Medellin do Chapeco, gdzie w poniedziałek mają się odbyć główne uroczystości żałobne i pogrzeby zawodników, trenerów oraz działaczy klubu Chapecoense. Kolumna karawanów pogrzebowych przejechała ulicami miasta na stadion Chapeoense Arena Conda, gdzie zaplanowano główne uroczystości z udziałem ponad 100 tysięcy osób. Ponieważ stadion może pomieścić jedynie 20 tysięcy osób, wokół obiektu rozstawiono wielkie telewizyjne ekrany, dzięki którym dziesiątki tysięcy ludzi będzie mogło śledzić transmisję z najsmutniejszego wydarzenia w 43-letniej historii klubu Chapeoense, które jest zarazem największą tego typu tragedią w światowym futbolu.
Obok mieszkańców miasta, kibiców i licznych delegacji sportowych ofiary tragedii pod Medellin żegnał też będzie prezydent FIFA Gianni Infantino, który odwołał z tego powodu wizytę Australii. W brazylijskich mediach pojawiły się spekulacje, że być może sternik światowego futbolu ogłosi jakiś plan pomocy dla klubu Chapeoense, który do tragicznej w skutkach katastrofy znakomicie się rozwijał. W ciągu dekady zdołał awansować do najwyżej klasy rozgrywkowej w Brazylii, a w tym sezonie zakwalifikował się do finału Copa Sudamericana(odpowiednika Ligi Europy), eliminując po drodze m.in. argentyńskie zespoły San Lorenzo i Independiente. W finale tych rozgrywek w miniona środę miał zagrać z kolumbijskim Atletico Nacional Medellin.
Wydaje się, że bez pomocy ze strony FIFA Chapecoense raczej nie przetrwa, mimo licznych deklaracji pomocy z całego świata.














