Niedzielny bieg na dochodzenie na 10 km techniką klasyczną wygrała Norweżka Heidi Weng. Justyna Kowalczyk przybiegła na metę na 19. pozycji.
W Lillehammer w miniony weekend odbyły się trzy biegi, które złożyły się na mini cykl, którego zwyciężczyni otrzymała bonus 200 punktów doliczanych do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W piątkowym sprincie Kowalczyk odpadła w ćwierćfinale i zajęła ostatecznie 16. miejsce. Jeszcze gorzej Polka wypadła w sobotnim biegu na 5 km techniką dowolną, który ukończyła na najgorszej od dziesięciu lat 53. pozycji. Nie było to sensacją, bo nasza najlepsza biegaczka w tym sezonie całkowicie odpuściła starty technika łyżwową, a w Lillehammer zrobiła wyjątek tylko dlatego, żeby móc wystartować w kończącym cykl biegu na dochodzenie technika klasyczną i zdobyć punkty do klasyfikacji generalnej.
Na trasę niedzielnego biegu nasza „Królowa zimy” wyruszyła jako 45. w stawce ze stratą 1.46,4 do prowadzącej Norweżki Heidi Weng. Kowalczyk zademonstrowała niezłą dyspozycję i po dwóch kilometrach była już na 31. pozycji. Oczywiście na zajęcie miejsca w czołówce Polka nie miała żadnych szans, chciała jednak sprawdzić swoje możliwości w technice klasycznej. Uzyskała dziewiąty wynik, ale do najlepszej tego dnia w stawce Finki Kristy Paermaekoski straciła jednak blisko minutę. Rywalizację wygrała ostatecznie Norweżka Heidi Weng z czasem 12.40,3, druga była jej rodaczka ngvild Flugstad Oestberg ze stratą 16,1 s, a trzecią lokatę zajęła wspomniana Krista Parmakoski (21,0 s straty). Czwarte miejsce wywalczyła uważana przed zawodami za murowana faworytkę największa gwiazda norweskiej reprezentacji Marit Bjoergen.
Po zawodach w Lillehammer Kowalczyk przez najbliższe dwa miesiące nie będzie uczestniczyć w zawodach Pucharu Świata.














