Rząd PiS chce zwiększyć kontrolę nad organizacjami pozarządowymi z dwóch powodów: pragmatycznego (utrzymanie władzy) i ideologicznego (obrona „tradycyjnych wartości” przed „ideologią praw człowieka”).
Od lutego 2017 roku ma zacząć funkcjonować Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego, które będzie kontrolować wszystkie, rozproszone dotąd, fundusze publiczne przeznaczone dla organizacji pozarządowych. A tak naprawdę będzie je kontrolował wiceprezes PiS Adam Lipiński pełniący funkcję pełnomocnika rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego.
Cała procedura tworzenia nowego organu została zorkiestrowana z manipulacyjnym materiałami „Wiadomości” TVP, które przypuściły atak na ngo’sy sugerując polityczne powiązania działających w nich osób. W kontekście doniesień o kompetencjach NCSO i rządowego pełnomocnika należy chyba zrewidować opinię, że nominacja Lipińskiego była jego polityczną marginalizacją. W tej chwili dostaje on bowiem potężne narzędzie do kreowania polityki zgodnie z planami swojej partii.
Co się zmieni w stosunku do dotychczasowej sytuacji organizacji pozarządowych? Nad funduszami dla nich przeznaczonymi będzie istniał polityczno–partyjny nadzór PiS.
Motywy działań partii Kaczyńskiego zdają się być dwojakie.
Po pierwsze, w PiS istnieje silne przekonanie, że w sferze społeczeństwa obywatelskiego silniejszą pozycję mają stowarzyszenia i fundacje niechętne tej partii. Politycy Prawa i Sprawiedliwości pamiętają pro-frekwencyjną kampanię niektórych ngo’sów w wyborach 2007 r. Wówczas mobilizacja głosujących sprzyjała PO. Dlatego dla PiS, świadomego, że jego samodzielne rządy są zbiegiem okoliczności, kontrola organizacji pozarządowych, to jeden z warunków utrzymania władzy. Zapewne będzie to działo się poprzez faworyzowanie prawicowych stowarzyszeń i fundacji, co już zresztą ma miejsce.
Po drugie, polska prawica z niechęcią podchodzi do aksjologii Unii Europejskiej ufundowanej na idei praw człowieka. Stąd m.in. ataki na rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. Działania na rzecz rozmaitych mniejszości (zwłaszcza osób LGBT) czy praw kobiet traktowane są przez obóz PiS jako zamach na „tradycyjne wartości”. A właśnie takich działań dotyczą europejskie programy, których funduszami ma od przyszłego roku zarządzać Adam Lipiński.
PiS-owska chęć kontroli sektora organizacji pozarządowych ma więc charakter pragmatyczny i ideologiczny.













