PRAWA KOBIET. Ucichła sprawa planów wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji, a co za tym idzie – masowe protesty kobiet w tej sprawie. Nie oznacza to jednak, że środowiska kobiece zapominają o tym, że ich prawa nie są przestrzegane.
O sytuacji kobiet w Polsce przypomniały w niedzielę działaczki organizacji kobiecych, organizując pod budynkiem Sejmu demonstrację. Ich celem był teraz nie tylko sprzeciw wobec planów zaostrzenia tzw. ustawy antyaborcyjnej, ale również zwrócenie uwagi na inne aspekty życia społecznego, w którym kobiety nie mogą liczyć na równe traktowanie i na równie z mężczyznami prawa.
Historyczna rocznica
Okazją do demonstracji była przypadająca właśnie 98. rocznica wywalczenia przez Polki prawa wyborczego, do czego doszło już w pierwszych dniach odbudowywania państwowości po 123 latach zaborów. Przypomnijmy, że Polska była jednym z pierwszych krajów na świecie, który przyznał kobietom prawo do udziału w głosowaniu oraz kandydowania do parlamentu. Równouprawnienie kobiet było jednym z priorytetów dwóch pierwszych rządów II Rzeczpospolitej, na czele których stanęli wybitni działacze socjalistyczni – Ignacy Daszyński, a następnie Jędrzej Moraczewski.
Nie bez wpływu na poprawę prawnej pozycji kobiet w odbudowującym się właśnie państwie miało ich zaangażowanie w walkę o niepodległość, co udowodniły nie tylko podczas powstań – w których nierzadko też same uczestniczyły – ale w życiu codziennym, gdy dbały o zachowanie tożsamości narodowej, stawiały opór zaborcom i zapewniały edukację narodową zarówno jako matki, jak i nauczycielki. Nie brakowało wśród nich wybitnych pisarek, pedagożek, nauczycielek, przedstawicielek świata nauki i kultury. W II RP niektóre z nich zaangażowały się – bo wreszcie mogły – w życie społeczno-polityczne, stając się m.in. pierwszymi posłankami do Sejmu Ustawodawczego (1919 r.).
Właśnie te okoliczności chciały przypomnieć przedstawicielki kilkunastu organizacji kobiecych, które zorganizowały demonstrację „Siła kobiet”. Dzięki temu, że II RP umożliwiła, przynajmniej formalnie, kobietom aktywny udział w życiu społecznym i politycznym, mogły one mieć wpływ na kształt prawa i taką zmianę stosunków społecznych, by władza zaczęła uwzględniać prawa i potrzeby połowy polskiego społeczeństwa. Co prawda na zniesienie obowiązującego wciąż zakazu przerywania ciąży, a przede wszystkim odstąpienia od karania kobiet, Polki musiały czekać do początku lat 30. XX w., to do tego czasu udało się nagłośnić ten problem i mówić publicznie o tragediach, jakie ten zakaz powodował dla kobiet, szczególnie tych z nizin społecznych.
Dziś, niemal sto lat od tego czasu, polska prawica próbuje cofnąć Polskę do tamtych czasów. Argumenty, jakie przedstawiano na początku XX w. znów stają się niezwykle aktualne i kobiety w Polsce muszą obecnie walczyć już nie tyle o postęp w tej dziedzinie, ale przeciwko próbom sprowadzenia kobiet do pozycji, jaką te miały w wieku XIX.
Przeciwko przemocy wobec kobiet
Demonstracja, która rozpoczęła się pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego – jednego z twórców niepodległości – miała też na celu przypomnienie, że właśnie obchodzimy Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet.
Problem przemocy wobec kobiet pozostaje w Polsce wciąż nierozwiązany. Chodzi nie tylko o to, iż polskie władze nie chciały i nie chcą przyjąć międzynarodowej Konwencji w tej sprawie. Państwo i jego instytucje nie są przygotowane, by w takich sytuacjach służyć kobietom-ofiarom przemocy skuteczną pomocą.
Wśród problemów, które wciąż pozostają nierozwiązane, przedstawicielki organizacji kobiecych wymieniają m.in. brak odpowiedniej infrastruktury, która służyłaby ofiarom pomocy. W praktyce nadal nie jest też przestrzegana zasada, że to sprawca przemocy ma opuścić dom i zwykle bite i prześladowane przez mężów/partnerów kobiety (często – razem z małymi dziećmi) muszą uciekać od swoich oprawców. A nierzadko nie mają dokąd.
Kolejnym problemem, na który zwraca się uwagę, jest niedostateczne wyszkolenie pracowników socjalnych oraz policji, które w takich sytuacjach zobowiązane są interweniować oraz służyć pomocą ofiarom przemocy domowej. O tym jednak mówi się rzadko, zaś rządząca konserwatywna prawica nie tylko bagatelizuje ten problem, ale niektórzy jej przedstawiciele twierdzą publicznie, że poniżające traktowanie kobiet jest „elementem polskiej kultury”.
Przypomnijmy, że obecny rząd, przyznając dofinansowanie organizacjom pozarządowym, zlikwidował dotację dla Centrum Praw Kobiet, które od wielu lat zajmuje się organizowaniem pomocy dla ofiar przemocy domowej, m.in. prawnej i psychologicznej. Od tego czasu CPK może liczyć jedynie na wsparcie swoich sympatyków, a wiele jego dotychczasowych działań stanęło pod znakiem zapytania.
Łamane prawa kobiet
„27 listopada my też, na wzór polskich emancypantek idziemy po nasze prawa! Będziemy maszerować solidarnie pod Sejm. Odziane w czerń, z parasolkami, transparentami, hasłami, przypominamy o łamanych prawach i mocy kobiecej solidarności” – zapowiadały organizatorki akcji.
Czarne stroje oraz parasolki są, oczywiście, nawiązaniem do ogólnopolskiego protestu z początku października, kiedy to tysiące kobiet w całej Polsce wyszły na ulice miast i miasteczek w proteście przeciwko projektowi całkowitego zakazu aborcji. To tego dnia kobiety – oraz wspierający je mężczyźni – pokazały swoją solidarność i siłę oraz dały jasny sygnał rządzącym, że nie pozwolą traktować siebie jak przedmioty, o których prawach decyduje się ponad ich głowami i pod dyktando kościoła katolickiego. Dzięki masowości tego protestu, o którym pisały również media zagraniczne, obecna większość rządząca wycofała się z planów zaostrzenia tzw. ustawy antyaborcyjnej. Zgłoszony przez środowiska konserwatywne we wrześniu projekt ustawy (oficjalnie jako projekt obywatelski) przewidywał kryminalizację zabiegów aborcji, w tym – karanie kobiet, które się mu poddały. Gdyby został on wprowadzony w życie, prawa reprodukcyjne kobiet w Polsce zostałyby w zasadzie cofnięte do sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia blisko sto lat temu.
Jednym z celów akcji jest próba zintegrowania działań różnych organizacji kobiecych. „Ich przedstawicielki opowiedzą wam chętnie o tym, co robią i jak możecie im w tym pomóc. Nad gorącą herbatą i pysznym wegańskim jedzeniem będziemy zastanawiać się, jaka aktywność najbardziej odpowiada każdej i każdemu z nas. Zapewnimy też sporo atrakcji najmłodszym i zaprosimy wszystkich do własnoręcznego wykonania pięknych kotylionów symbolizujących poparcie dla praw kobiet” – zapowiedziały aktywistki.
Swój udział w akcji zapowiedziały m.in. takie organizacje, jak:
Kongres Kobiet, Centrum Praw Kobiet , OSK Warszawa, Protest Kobiet, Demokratyczna Unia Kobiet, Stowarzyszenie „Nasz Bocian”, Dla naszych dzieci, Fundacja Feminoteka, Fundacja Ster, Alimenty to nie prezenty, Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Edukatorzy Seksualni Ponton, Dziewuchy Dziewuchom Warszawa, Spółdzielnia Socjalna Wola.












