Nowe światełko w tunelu dla Jemenu

21 paź 2016

Być może ludność Jemenu dostanie szansę ma ustanie wojny domowej, ciągnącej się już od dłuższego czasu, ale coraz krwawszej od marca zeszłego roku. W każdym razie wysłannik ONZ do Jemenu przekazal, że wszystkie strony konfliktu zgodziły się na wdrożenie – począwszy od 19 października o godz. 23.59 – 72-godzinnego rozejmu z możliwością jego przedłużenia.

Z kolei Abdul Malik al-Mechlafi, minister spraw zagranicznych uznanego międzynarodowo rządu prezydenta Abd ar-Raba Mansura al-Hadiego, poinformował, że prezydent zgodził się na rozejm, jeśli druga strona go zachowa, zaprzestanie oblężenia miasta Taiz i wznowi prace komisja wojskowa (DCC), do której należy nadzorowanie rozejmu.
Wojna jemeńska to co najmniej 6900 zabitych – tych których policzono – i ok. 3 mln osób, co straciły dach nad głową. Jest to wojna religijna, polityczna i plemienna. Znaczną część kraju, łącznie ze stolicą Saną, opanował szyicki ruch Hutich wspierany wszechstronnie przez Iran. Oraz przez stronników obalonego w 2011 r. prezydenta Alego Abd Allaha Salaha, któlry stracił władzę po 32 latach na skutek miejscowej wersji Wiosny Arabskiej.
Z kolei koalicja sunnicka pod przewodem Arabii Saudyjskiej, wspierana przez Zachód, otwarcie atakuje od marca ub. r. oddziały Hutich z powietrza. Najnowszym tego przejawem było zbombardowanie 8 października w Sanie uczestników pogrzebu ojca jednego z ministrów rządzie Hutich. Zginęło ok. 150 osób, a ponad 500 zostało rannych. Saudyjczycy przyznali się, stwierdzili, że była to pomyłka i wyrazili ubolewanie.
Rząd prezydenta al-Hadiego panuje nad niewielkim obszarem na południu, w tym nad portem Aden. Na wschodzie działają oddziały al-Kaidy i Państwa Islamskiego. Dla uzupełnienia obrazu trzeba dodać, że Jemen to kraj nader górzysty, podzielony między plemiona, które biorą udział w wojnie w zmieniających się konfiguracjach sojuszniczych. W Jemenie każdy mężczyzna ma za pasem kindżał, a na ramieniu broń palną, najchętniej pistolet maszynowy Kałasznikowa. Mężczyzną jest się, gdy ma się lat 12.
Jakaś nadzieje na pokój pojawiła się w kwietniu br., kiedy w Kuwejcie rozpoczęły się pod patronatem ONZ rozmowy o warunkach ogłoszenia rozejmu. Rozmowy dreptały przez 4 miesiące w miejscu, aż w sierpniu szyickie stronnictwa polityczne ogłosiły utworzenie 10-osobowej rady zarządzającej krajem. I rozmowy zostały zerwane.
Wydarzyło się to w chwili, gdy oddziały rządu al-Hadiego podeszły pod Sanę, aby ją odbić – co nie nastąpiło. Wysłannik ONZ oświadczył wtedy, że Huti poważnie naruszyli rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ i ostrzegł przed jakimikolwiek „działaniami jednostronnymi”. Rezolucja wzywała Hutich do wycofania się z obszarów zajętych od 2014 r. i do umożliwienia prawowitemu rządowi podjęcia pracy w Sanie. Co też nie nastąpiło.
ONZ, USA i Wielka Brytania wezwały w niedzielę w Londynie strony konfliktu jemeńskiego do jak najszybszego zawieszenia broni. Wcześniej minister spraw zagranicznych W. Brytanii, Boris Johnson zapowiedział, że przedstawi w RB ONZ projekt rezolucji wzywającej do wznowienia jemeńskich rozmów pokojowych.

Najnowsze

Sprawdź również

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran chce zakończenia wojny i odblokowania Ormuzu przed rozmowami o atomie. Trump nie przyjmuje tej kolejności. Rachunek konfliktu idzie już w dziesiątki miliardów dolarów. Irańska propozycja pojawiła się po weekendowych rozmowach ministra spraw zagranicznych Abbasa...