1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do strajku.
Wydarzenie zorganizowały OZZ Inicjatywa Pracownicza, Rozbrat oraz Ruch Sprawiedliwości Społecznej.
Według organizatorów główną przeszkodą są przepisy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Strajk można ogłosić dopiero po przejściu kolejnych etapów procedury, w tym rokowań, mediacji i referendum. W referendum musi wziąć udział co najmniej połowa pracowników, a większość głosujących musi poprzeć strajk. W dużych firmach i sieciach taki wymóg często staje się praktyczną blokadą. Jako przykład organizatorzy wskazywali Dino, gdzie przeprowadzenie referendum strajkowego jest ich zdaniem szczególnie trudne.
„Jeśli odbierzemy ludziom możliwość strajku, odbieramy im głos”
Podczas demonstracji podkreślano, że prawo do strajku jest podstawowym narzędziem obrony interesów pracowniczych. Według organizatorów bez silnych związków zawodowych i realnej możliwości zatrzymania pracy dialog z pracodawcą nie jest równy.
„Bronimy naszego prawa do strajku”
Uczestnicy protestu mówili też, że demokracja nie może kończyć się na wyborach i instytucjach państwa. Ich zdaniem musi obejmować także zakłady pracy, w których pracownicy powinni mieć realny wpływ na swoje warunki zatrudnienia.
„Nasza demokracja jest zagrożona, bo demokracja zaczyna się od zakładu pracy!”
Demonstracja była częścią kampanii na rzecz wolności strajkowania. Organizatorzy zapowiedzieli kolejne działania w Warszawie 23 maja, w rocznicę uchwalenia ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.




















