Konfrontacja na północy

27 sie 2018

Turcja jest zdecydowanie przeciwna planowanej przez Syrię i Rosję ofensywie na region Idlibu, będący ostatnią po zachodniej stronie Eufratu częścią Syrii okupowaną przez dżihadystów. Do Moskwy udała się na rozmowy delegacja turecka, by o tym rozmawiać.

 

„Rozwiązanie militarne spowodowałoby katastrofę nie tylko dla regionu Idlibu, lecz również dla przyszłości Syrii. Walki mogą trwać długo, cywile mogą ucierpieć” – argumentował Mevlüt Cavusoglu, szef tureckiej dyplomacji na konferencji prasowej w Moskwie, u boku swego rosyjskiego odpowiednika Siergieja Ławrowa. Cavosoglu przyznał jednocześnie, że „to ważne, by terroryści przestali szkodzić, to ważne również dla Turcji, bo znajdują się oni po drugiej stronie naszej granicy. Są dla nas zagrożeniem”. Dlaczego więc Turcja nie chce walk w regionie Idlibu?

Region jest tzw. strefą deeskalacji w Syrii, ustanowioną w czasie negocjacji pokojowych w Astanie, między Rosją, Syrią, Turcją, Iranem i przedstawicielami rebeliantów. To do Idlibu kierowano oddziały islamskich radykałów, które po rokowaniach poddawały się na skutek ofensyw syryjsko-rosyjskich we Wschodniej Gucie i innych regionach południowo-zachodniej Syrii. W efekcie w idlibie stacjonują oddziały syryjskiej Al-Kaidy (pod nazwą Hajat Tahrir al-Szam), stanowiące tam ok. 60 proc. dżihadystów oraz liczne inne oddziały terrorystyczne, w tym Państwo Islamskie (PI). Poza tym stacjonują tam wojska tureckie, które ustanowiły liczne punkty obserwacyjne i brytyjskie oddziały specjalne wspomagające Al-Kaidę.

Turcja nie chce syryjsko-rosyjskiej ofensywy na Idlib, gdyż część grup rebelianckich popiera Turcję i przede wszystkim stanowi przeciwwagę dla Kurdów, czyli pozostaje tureckim sojusznikiem w walce przeciw autonomicznej federacji kurdyjskiej w Syrii. Turcja uważa ją za część tureckiej PKK – Partii Pracujących Kurdystanu, która „zagraża jedności Turcji”. Poza tym Turcy obawiają się kolejnej fali syryjskich uchodźców.

Problem w tym, że region Idlib nie stał się „strefą deeskalacji”, jak przewidywały ustalenia z Astany. Dżihadyści w Idlibie nierzadko walczą między sobą sprawiając, że życie cywilów stało się tam nieznośne, lub atakują syryjskie okolice tej prowincji. Ponadto od kilku miesięcy dokonali ok. 50 ataków dronowych na położoną niedaleko rosyjską bazę lotniczą w Chmejmim. Rosjanie odparli wszystkie te ataki, ale podejrzewają, że dżihadystom pomagają Brytyjczycy, więc, że nie będą one mieć końca, dopóki Idlib nie zostanie wyzwolony.

Armia syryjska już na początku tego miesiąca zasypała Idlib ulotkami wzywającymi do poddania, ale raczej nie przeprowadzi ataku bez konsultacji i umowy z Turkami. Dziś po południu turecką delegację przyjął prezydent Putin. Turcy proponują coś pośredniego: eliminację części dżihadystów, ale bez frontalnej ofensywy rosyjsko-syryjskiej. Putin powiedział po spotkaniu, że „rozmowy postępują”, jednak nie ujawnił, co do tej pory ustalono.

Najnowsze

Sprawdź również

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran chce zakończenia wojny i odblokowania Ormuzu przed rozmowami o atomie. Trump nie przyjmuje tej kolejności. Rachunek konfliktu idzie już w dziesiątki miliardów dolarów. Irańska propozycja pojawiła się po weekendowych rozmowach ministra spraw zagranicznych Abbasa...

Kolejny zamach na Trumpa? Strzały w hotelu w Waszyngtonie

Kolejny zamach na Trumpa? Strzały w hotelu w Waszyngtonie

Donald Trump, Melania Trump, J.D. Vance i członkowie administracji USA zostali ewakuowani z dorocznej gali korespondentów Białego Domu po tym, jak uzbrojony mężczyzna próbował wedrzeć się przez punkt kontroli bezpieczeństwa w hotelu Washington Hilton. Według władz...