Izraelska armia przeprowadziła zmasowane uderzenia na Liban mimo obowiązującego dwutygodniowego zawieszenia broni uzgodnionego między USA a Iranem. Według komunikatów izraelskich w ciągu 10 minut zaatakowano ponad 100 celów Hezbollahu w Bejrucie, południowym Libanie i Dolinie Bekaa. Z relacji mediów wynika również, że część nalotów spadła na gęsto zabudowane obszary centralnego Bejrutu bez wcześniejszego ostrzeżenia.
Izrael utrzymuje, że porozumienie z Teheranem nie obejmuje frontu libańskiego. Biuro Benjamina Netanjahu oświadczyło, że państwo izraelskie popiera dwutygodniowe wstrzymanie ataków na Iran, ale rozejm nie dotyczy Libanu. Tę samą linię potwierdziła armia, zapowiadając dalsze działania przeciwko Hezbollahowi.
Stanowisko Teheranu jest odmienne. Irańskie media państwowe przedstawiają porozumienie jako układ szerszy niż tylko pauza na linii USA–Iran. Według Press TV irańska propozycja, którą Waszyngton miał przyjąć jako podstawę dalszych rozmów, zakłada zakończenie walk na wszystkich frontach, w tym także wojny przeciwko Hezbollahowi w Libanie. W irańskim przekazie Liban jest więc elementem szerszego pakietu deeskalacyjnego, a nie osobnym teatrem działań.
Właśnie wokół tego punktu narasta główny spór interpretacyjny. Pakistan, który pośredniczył w rozmowach, wcześniej komunikował, że porozumienie obejmuje również zatrzymanie działań w Libanie. Izrael publicznie temu zaprzeczył. W praktyce oznacza to, że zawieszenie broni weszło w życie bez wspólnego, jawnego tekstu, który jednoznacznie określałby jego zakres.
Skala bombardowań szybko przełożyła się na sytuację humanitarną. Według relacji cytujących media lokalne szpitale w Bejrucie wystosowały pilny apel o oddawanie krwi wszystkich grup z powodu dużej liczby rannych cywilów napływających po nalotach. Napływają też informacje o kolejnych ofiarach i rozległych zniszczeniach w stolicy oraz na południu kraju. Wśród doniesień z południa pojawiły się także informacje o trafieniu ambulansu w rejonie Tyru, nalotach na miejscowości Srifa i Mansouri oraz ataku drona w Kanie.
Po stronie obozu irańskiego pojawiają się równocześnie sygnały, że dalsze ataki na Liban mogą doprowadzić do załamania całego układu. Media związane z władzami Iranu informują, że Hezbollah uzależnia dalsze respektowanie wstrzymania ognia od zaprzestania izraelskich nalotów i wycofania wojsk z południa Libanu. W irańskim przekazie pojawiła się także informacja, że wysoko postawione źródło wojskowe mówi o atakach na regionalnych sojuszników Stanów Zjednoczonych jako ostrzeżeniu mającym wymusić zawieszenie broni w całym regionie, łącznie z Libanem.
Izraelska ofensywa na Liban trwa od tygodni. Według dostępnych relacji od marca zginęło tam ponad 1,5 tys. osób, a ponad milion zostało przesiedlonych. Izrael zapowiada również utrzymanie i rozszerzenie strefy buforowej na południu kraju, do rejonu Litani. To właśnie dlatego Teheran i związane z nim środowiska utrzymują, że bez objęcia Libanu porozumienie nie oznacza pełnego zawieszenia broni.












