Być jak Napoleon

11 lut 2018

Rozkaz prezydenta USA Donalda Trumpa, aby armia rozpoczęła przygotowania do organizacji defilady na Dzień Niepodległości wywołał falę ośmieszających prezydenta komentarzy. W USA nigdy nie było tradycji udziału wojska w ceremoniach państwowych – ich celebra kładła raczej nacisk na wymiar obywatelski – ale po ubiegłorocznej wizycie we Francji, gdzie prezydent Emmanuel Macron gościł go na obchodach 14 lipca, Trump pozazdrościł mu napoleońskiego rozmachu parady i janczarskiej muzyki.

Wielkie parady wojskowe towarzyszące obchodom państwowym organizują Rosja, Chiny i Korea Północna. W Europie – jedynie Francja i – od niedawna, odkąd pojawiła się moda na potrząsanie szabelką aby straszyć nią Rosję – także Polska. W Wielkiej Brytanii w takich świętach jak oficjalne urodziny Jej Królewskiej Mości armia bierze udział, ale jest to wyłącznie gwardia, która odprawia rodzaj przedstawienia będącego połączeniem musztry paradnej i baletu znanego pod nazwą „trooping the colour”. W Niemczech – ze względu na możliwość skojarzenia ze stylistyką III Rzeszy, wielka parada wojskowa jest czymś zupełnie niewyobrażalnym. Zresztą – nawet we Francji podtrzymywanie tej tradycji uważane jest za anachronizm nie pasujący do nowoczesnego wizerunku państwa.
Zapraszając Trumpa na obchody Dnia bastylii Macron chciał go ewidentnie olśnić przepychem. I udało mu się. Już niedługo potem jego gość zaczął przebąkiwać, że chciałby tak samo. Bo przecież jak to? Prezydent Francji otoczony jest takim splendorem, a on, prezydent hipermocarstwa, nie?
Do pomysłu Trumpa została dorobiona ideologia. Jak poinformowała rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders, prezydent Trump „jest solidarny z wojskowymi, którzy ryzykują życiem dla naszego bezpieczeństwa”.
Komentarze ze strony demokratów są miażdżące. Dla nikogo nie jest jednak tajemnicą, że nie o „wdzięczność” tu chodzi, ale o schlebianie swojemu ego, jak to określił członek władz Partii Demokratycznej Charles Allen. „Kolejnym idiotycznym pomysłem naszego nadętego przywódcy” nazwał ideę organizowania defilad kongresman Keith Ellison. „Rodzi nam się Napoleon” – stwierdziła członkini Kongresu Jackie Spier. Takim sposobem „okazania wdzięczności” nie są szczególnie zainteresowani też sami weterani. „Nie żyjemy w monarchii ani w państwie dyktatorskim” – przypomniała senator Tammy Duckworth, który w Iraku stracił obie nogi.
Zwraca się także uwagę na koszty. Parada po zakończeniu I wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r. kosztowała 8 mln dolarów. Teraz koszty będą znacznie większe. „Marnotrawstwo pieniędzy, aby zabawić prezydenta” – stwierdził demokratyczny senator Dick Durbin.
Ale – jeśli defilada dojdzie do skutku – prezydent Trump będzie mógł się przechwalać przed Kim Dzong-unem nie tylko większym guzikiem, ale zyska dodatkowy „argument”.

Najnowsze

Sprawdź również

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran stawia Trumpowi warunki. Najpierw Ormuz, później atom

Iran chce zakończenia wojny i odblokowania Ormuzu przed rozmowami o atomie. Trump nie przyjmuje tej kolejności. Rachunek konfliktu idzie już w dziesiątki miliardów dolarów. Irańska propozycja pojawiła się po weekendowych rozmowach ministra spraw zagranicznych Abbasa...

Kolejny zamach na Trumpa? Strzały w hotelu w Waszyngtonie

Kolejny zamach na Trumpa? Strzały w hotelu w Waszyngtonie

Donald Trump, Melania Trump, J.D. Vance i członkowie administracji USA zostali ewakuowani z dorocznej gali korespondentów Białego Domu po tym, jak uzbrojony mężczyzna próbował wedrzeć się przez punkt kontroli bezpieczeństwa w hotelu Washington Hilton. Według władz...