Deklasacja totalna!!!

18 maj 2023

Manchester City awansował do finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. W rewanżowym meczu, sędziowanym przez Szymona Marciniaka, pokonał u siebie broniący trofeum Real Madryt 4:0. Pierwsze spotkanie zakończyło się remisem 1:1. We wtorek awans wywalczył Inter Mediolan.

Oba zespoły już przed sezonem zaliczano do grona największych faworytów tej edycji Ligi Mistrzów. „Królewscy” doskonale wiedzą, jak sięgać po prymat w Europie. W obecnym formacie LM, czyli od sezonu 1992/93, triumfowali w niej ośmiokrotnie. A łącznie 14 razy, wliczając Puchar Europy. To dwukrotnie więcej od drugiego w klasyfikacji wszech czasów AC Milan.

Manchester City tylko raz dotarł do finału (w 2021 przegrał z Chelsea Londyn), ale od wielu miesięcy spisuje się znakomicie. Podopieczni Josepa Guardioli nie przegrali meczu o stawkę od 5 lutego, są blisko obrony mistrzostwa Anglii. Real prymatu w kraju nie obroni – lepsza okazała się Barcelona. W ubiegłym tygodniu na Santiago Bernabeu było 1:1. Rewanż zapowiadał się więc ciekawie, fachowcy zgodnie spodziewali się, że Manchester od początku ruszy do ataku.

I rzeczywiście tak było, ale chyba tak ogromnej przewagi „The Citizens” niewielu się spodziewało. Po 37 minutach piłkarze Guardioli prowadzili już 2:0 po dwóch golach Portugalczyka Bernardo Silvy. Ten wynik nie oddawał zresztą do końca przebiegu gry. Piłkarze City mieli znacznie więcej okazji, a „Królewscy” przez pół godziny bardzo rzadko wychodzili z własnej połowy.

Groźnie pod bramką Edersona w tej części gry zrobiło się dopiero w 35. minucie, gdy piłka po strzale Toniego Kroosa trafiła w poprzeczkę. W drugiej połowie gospodarze nieco zwolnili, ale wciąż Real nie potrafił zagrozić poważnie ich bramce. W 73. minucie Manchester City był bliski podwyższenia prowadzenia. W dogodnej sytuacji Erling Haaland przegrał jednak pojedynek z Thibautem Courtois – piłka po interwencji belgijskiego bramkarza odbiła się od poprzeczki.

Co się jednak odwlecze… Trzy minuty później było już 3:0. Początkowo UEFA i inne źródła zaliczyły gola jako samobójczego Edera Militao, ale później zapisano to trafienie Manuelowi Akanjiemu. W doliczonym czasie gry wynik ustalił wprowadzony krótko wcześniej za Haalanda Julian Alvarez, po świetnym podaniu innego gracza z ławki – Phila Fodena. Niedługo potem sędzia Marciniak, który nie miał w tym meczu zbyt dużo pracy i trudnych sytuacji, zakończył zawody.

„To dla nas piękny wieczór. Wiedzieliśmy, że może być ciężko. Ale pokonanie drużyny z Madrytu 4:0 u siebie było cudowne” – powiedział bohater wieczoru Bernardo Silva.

Z kolei bramkarz Realu Madryt Thibaut Courtois był przygnębiony po odpadnięciu jego zespołu w takich okolicznościach. „Moje cuda nie wystarczyły. To był spodziewany początek z ich strony. Duży pressing i niedopuszczanie nas do wyjścia z piłką. Podchodzili wieloma zawodnikami i spychali nas w pole karne” – powiedział bramkarz Realu. 31-letni golkiper zwrócił uwagę, że „The Citizens” uniemożliwili Realowi  grać swojej piłki. „Problem był z tym, że nie graliśmy naszej gry i nie tworzyliśmy okazji. Nie robiliśmy im żadnej krzywdy i oni czuli się coraz bardziej komfortowo. Strzelili gola w 20. minucie, a nas wiele kosztowało wejście w mecz. Toni trafił w poprzeczkę i może gdyby to wpadło, mecz by się zmienił” – stwierdził Belg.

 Po meczu trener Manchesteru City Pep Guardiola komplementował bramkarza Realu. „Kiedy obserwowałem parady Courtois być może miałem przed oczami wydarzenia z zeszłego roku. Wiem, że Złotą Piłkę dostał Benzema, ale uważam, że mając na uwadze choćby finał z Liverpoolem, Thibaut mógł po nią sięgnąć równie zasłużenie” – powiedział hiszpański szkoleniowiec.

Guardiola zwrócił uwagę, że wszyscy chwalą Haalanda, a jego zdaniem bohaterem zespołu jest inny zawodnik.  „Brak słów na to, jaki sezon zalicza Rodri. Wszyscy mówią o Haalandzie, ale bez Rodriego by nas tu nie było. Stał się naszym najlepszym pomocnikiem. Notuje kapitalny sezon. Dziś rządził zarówno z piłką przy nodze, jak i bez niej. Jego obecność na boisku jest bardzo ważna – powiedział hiszpański menedżer.

Z kolei trener „Królewskich” Carlo Ancelotti nie był zbyt wylewny po meczu. „Oczywiście nie wykonaliśmy tego, co zaplanowaliśmy, ale jak mówię, nie musimy robić dramatu. Ta kadra poradziła sobie bardzo dobrze w poprzednim sezonie i poradziła sobie bardzo dobrze w tym roku”. Szkoleniowcowi Realu na pocieszenie pozostał fakt, że dokonał historycznego wyczynu. W środę włoski szkoleniowiec zaliczył 191. mecz w Lidze Mistrzów, co uczyniło go samodzielnym rekordzistą. Dotychczasowe osiągnięcie – 190 – dzielił z Alexem Fergusonem.

Finał z Interem Mediolan

Dzień wcześniej ważyły się losy pierwszego półfinału. Pierwsze spotkanie Inter – Milan zakończyło się wynikiem 2:0. Milan przystępował do rewanżu na San Siro, tym razem w roli gościa, w trudnej sytuacji – mając do odrobienia dwubramkową stratę z ubiegłego tygodnia. Fani tego klubu mogli pocieszać się jednak faktem, że do składu wrócił nieobecny w pierwszym spotkaniu znakomity Portugalczyk Rafael Leao.

Inter nie zamierzał tylko bronić przewagi i w pierwszej połowie spotkanie mogło się podobać. W głównych rolach występowali wówczas bramkarze – Kameruńczyk Andre Onana z Interu oraz Francuz Mike Maignan z Milanu. Drugi z nich znakomicie obronił m.in. strzał Bośniaka Edina Dzeko, blisko pokonania go był również argentyński mistrz świata Lautaro Martinez.

Po przeciwnej stronie boiska nie nudził się też Onana, natomiast strzał Leao w 37. minucie z dość ostrego kąta okazał się minimalnie niecelny. Tuż przed przerwą boisko musiał opuścić kontuzjowany reprezentant Armenii Henrich Mchitarjan, zdobywca jednej z bramek w pierwszym meczu. Wymuszona zmiana nie zachwiała jednak Interem. W drugiej połowie zespół Simone Inzaghiego kontrolował przebieg wydarzeń na boisku, a w 74. minucie awans przypieczętował Martinez, po podaniu Belga Romelu Lukaku. Po strzale Argentyńczyka lepiej mógł zachować się Maignan – piłka wleciała do siatki po rękawicy Francuza, przy tzw. bliższym słupku.

Trener Milanu Stefano Pioli przyznał, że jego zawodnicy dali z siebie wszystko w obu meczach półfinału. Jak dodał, Inter zasłużył na awans. „Czego nam zabrakło? Pierwszego kwadransa w pierwszym meczu oraz tego, że dziś nie zdobyliśmy bramki” – odparł.

Inter ma szansę w tym sezonie na jeszcze jedno trofeum – 24 maja zagra z Fiorentiną w finale Pucharu Włoch. Drużyny z Mediolanu to jedyne włoskie ekipy, które w XXI wieku triumfowały w Champions League: AC Milan w 2003 i 2007, natomiast Inter w 2010 roku. Łącznie Inter sięgnął po to trofeum trzykrotnie – wcześniej w 1964 i 1965 roku.

Finał zostanie rozegrany 10 czerwca w Stambule.

BN/pap

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Proces polski

Proces polski

Łaźnia Nowa teatr obywatelski, postanowił zmierzyć się z Eligiuszem Niewiadomskim inscenizując jego proces. Bazując na sprawozdaniach z realnego procesu postarano się oprócz ról historycznych odegrać role symboliczne, rozpisując proces na głosy. Mamy ciekawy pomysł...

Jak szaleć to muzycznie

Jak szaleć to muzycznie

Jesienią Warszawa żyje muzyką. To nie jest tylko Warszawska Jesień, Jazz Jamboree czy tegoroczna wisienka na torcie: Konkurs Chopinowski. To także Szalone Dni Muzyki — czyli festiwal, który w ciągu trzech dni gromadzi na widowniach największą liczbę melomanów,...

Pożeracz rzeczywistości

Pożeracz rzeczywistości

„Jestem pożeraczem rzeczywistości” – mówi o samym sobie Lars Noren, pisarz i zarazem bohater przedstawienia „Malexander”. Sęk w tym, że czasami rzeczywistość pożera pożeraczy. Tak jak to stało się w szwedzkim Malexander 25 lat temu, gdzie w napadzie na bank zginęło...

Prawicowa rewolucja kulturalna

Prawicowa rewolucja kulturalna

Dzisiaj o tym, jak prawacy wpadli w szał, bo inni mają czelność dobrze się bawić. W ten weekend przez internet, a zwłaszcza takie szemrane miejsca jak X, przetoczył się prawdziwy walec frustracji z powodu premiery gry Assassin’s Creed: Shadows. Prawaki upodobały sobie...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...