Wszyscy wzruszaliśmy się, gdy we wrześniu 9-letnia Asia z Poznania zorganizowała kiermasz, na którym zebrała na leczenie mamy 180 tys. złotych.
Ale „Polska to jest dziwny kraj”, jak mówił w słynnym monologu pan Zulu-Gula, czyli Tadeusz Ross. Po dwóch miesiącach okazuje się, że te pieniądze ze zbiórki – dowód niezwykłej solidarności z dzielną dziewczynką i jej matką, są „dochodem” w rozumieniu prawa. A skoro tak, to oznacza, że mama Asi musi stracić przysługujący jej zasiłek, bo tak wysoki „dochód” podbieranie zasiłku wyklucza. Ostatecznie prawdopodobnie do tego nie dojdzie, bo dobrzy ludzie, także miejscy urzędnicy, do tego nie dopuszczą i znajdą sposób, żeby pieniądze ze zbiórki zorganizowanej przez tę fantastyczną dziewczynkę przeznaczyć na leczenie jej mamy i jednocześnie zasiłek utrzymać. Stanie się to jednak nie „z automatu”, tak jak zwolnienie 30 tys. złotych rocznie panów parlamentarzystów z podatku, tylko na skutek wielkiej akcji medialnej TVN24 i dobrej woli dobrych panów urzędników. Znaczy – „z łaski”.












