Rumuński Sokrates

14 mar 2023

W przeciwieństwie do filozofów Mircea Eliade czy Emila Ciorana, a także do dramaturga Eugene Ionesco, Constantin Noica (1909-1987) nie jest sławnym nazwiskiem. A był jednym z najwybitniejszych filozofów tego kraju, nazywanym „Sokratesem”. 

Jako jedyny z tej trójki nie opuścił Rumunii i był w komunistycznej Rumunii dysydentem, jednym z tych którzy intelektualnie przygotowali przewrót 1989 roku. Nica nie stworzył zwartego systemu filozoficznego, był wybitnym, twórczym eklektykiem, filozofem kultury. Miał bardzo bogate, dramatyczne, trudne życie.  Na rumuńskiej prowincji, na której zamieszkał po ciężkich perypetiach z reżimem Ceausescu, powstała najbardziej oryginalna szkoła filozoficzna do której pielgrzymowali młodzi intelektualiści w poszukiwaniu duchowego rozwoju. To właśnie stąd, poprzez swoje dzieła, Noica udowadniał, że „kultura jest istotą każdego narodu, jest jego przeznaczeniem”. 

Tutaj też powstały najważniejsze dzieła Noici: „Sześć chorób ducha współczesnego” (1978), „Opowieści o człowieku” (1980), „Traktat ontologiczny” (1981). Noica marzył o szkole bez nauczycieli, w której utalentowani młodzi ludzie będą uwolnieni spod „tyranii profesorów”. Nauką byłby dialog, spór, uwolnienie własnych myśli i idei na podstawie przeczytanych arcydzieł filozoficznych. 

Ten pomysł starał się zrealizować, więc szukał we wszystkich dużych miastach kraju młodych ludzi, by poprowadzić ich do „kulturalnego raju”, by rozwinąć w nich esencję człowieka, co z kolei zapewniłoby przetrwanie rumuńskiej kultury. W dzisiejszej Rumunii grupa jego uczniów stanowi elitę intelektualną i kulturotwórczą. 

Jego „Dziennik filozoficzny”, wydany przez Państwowy Instytut Wydawniczy w szacie poligraficznej wdzięcznie imitującej zeszyt z prywatnymi zapiskami, to eklektyczny zbiór swobodnych, różnorodnych refleksji, odrębnych „kapsułek”, których inspiracją były fenomeny kultury, literatura, sztuka, język, dialogi i rozmowy.  Bardzo często pojawia się motyw Szkoły, do której roli w kulturze Noica przywiązywał ogromną wagę. Lektura tego nieobszernego, stustronicowego dziennika, to prawdziwa uczta duchowa.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...