Historia ludzkości na szerokich wodach

5 lut 2023

Człowiek w 70 procentach składa się z wody. Nie tylko człowiek. Powierzchnia globu ziemskiego, to także w zdecydowanej większości, w 75 procentach, zatem w tej samej proporcji – woda. Tymczasem nikt do czasu napisania potężnego ze wszech miar (ponad osiemset stron) dzieła Lincolna Paine nie wpadł na pomysł – a jeśli nawet wpadł, to tego pomysłu nie zrealizował – by ukazać dzieje ludzkości nie w jej przestrzeni lądowej, lecz wodnej, morskiej przede wszystkim, choć także rzecznej.

W tym ogromnym studium, od którego bogactwa merytorycznego aż w głowie się kręci i nie wiadomo od czego zacząć jego zaprezentowanie bohaterem jest „Zajmujący 75 procent mapy świata błękit, dla którego żółcie, zielenie i czerwienie są tylko tłem”. Owe żółcie, zielenie i czerwienie to niziny, roślinność i góry, w największym ujmując skrócie. „Tradycyjnie pojmowana morska historia jako przedmiot interdyscyplinarny i międzyregionalny obejmuje dzieje szkutnictwa, morskich szlaków handlowych, migracji czy bitew morskich. Tymczasem Lincoln Paine przyjmuje morską perspektywę jako metodę badania dziejów. 

Woda sama w sobie staje się zaskakująco odmiennym punktem odniesienia do refleksji nad historią ludzkości. Syntetyczne ujęcie autora obejmuje zagadnienia poczynając od prehistorycznych ludów morskich obszaru Oceanii i żeglarzy głęboko prekolumbijskiej Ameryki aż po przełom XX i XXI wieku. 

Istotnym jest wyjście poza europocentryczne pojmowanie dziejów. Czytelnik znajdzie informacje o interakcjach między różnymi kręgami cywilizacyjnymi zachodzącymi dzięki szlakom morskim. Paine ukazuje, w jaki sposób ludzie podróżując po morzach i rzekach, rozwożący swoje produkty i systemy społeczne – od języka przez gospodarkę po religię – wpływali na głębokie zmiany zachodzące na lądzie. 

Udowadnia, że technologiczne i społeczne przystosowanie się ludzkości do życia na wodzie (…) jest jedną z najważniejszych sił napędowych historii od zarania cywilizacji i we wszystkich kręgach kulturowych” – czytamy w nocie wydawniczej. 

Niezależnie od merytorycznej wartości tego naukowego dzieła, ileż może ono wywołać asocjacji w czytelnikach literatury marynistycznej i w widzach filmów o tematyce morskiej. Gdy się czyta dzieło Paine’a przypominają się marynistyczne powieści Juliusza Verne, Jamesa Fenimore Coopera, Rafaela Sabatiniego, Roberta Louisa Stevensona, Josepha Conrada, Hermana Melville czy Alfreda Szklarskiego i Karola Borchardta z jego „Znaczy kapitan” (marynistyka literacka niejedną ma postać), że wymienię tylko niektóre z najbardziej znanych nazwisk pisarzy, którzy uprawiali ten gatunek. A setki wątków marynistycznych w powieściach zasadniczo nie marynistycznych? 

A filmy takie jak „Karmazynowy pirat”, „Sokół morski”, „Angelika wśród piratów”, „Długie łodzie wikingów”, „Bunt na „Bounty”, „Lord Jim”? A „piracki” film Romana Polańskiego i wiele innych. Ileż młodzieńczych wrażeń jest z nimi związanych! U Paine’a mamy rzeki i morza w czasach starożytnego Egiptu, Greków, Rzymian i Fenicjan, chrześcijan i muzułmanów na Morzu Śródziemnym, archipelagi Dalekiego Wschodu, podróże dookoła świat, morskie i oceaniczne odkrycia i wiele innych tematów, aż po świat morski od lat 50-tych XX wieku i przełom z wiekiem XXI. Ileż wiedzy i ileż źródeł asocjacji i wspomnień w tym ogromnym dziele! 

Wysiłek przebicia się przez ten ogromny materiał opłaca się sowicie.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...