Ekscentryczny baron socjalizmu

27 paź 2022

Był postacią absolutnie niebanalną i nieszablonową. Nie da się go z nikim porównać. Jego fizjonomia, timbre głosu, modulowana intonacja, dykcja, mowa ciała jaskrawo kontrastowały z prospektem największych oryginałów. Być może można go porównać z Franzem Fiszerem, królem przedwojennych bywalców ekskluzywnych lokali, mistrzem bon motu?

Nie wiem, nigdy, poza fotografią i karykaturą nie mogłem widzieć, a tym bardziej nie słuchać Franza Fiszera. Na dobrą sprawę bardzo interesująca opowieść Mariusza Urbanka o Jerzym Waldorffie, wydana przez „Iskry” z podtytułem „Ostatni baron Peerelu” powinna być uzupełniona o płytę lub pendrajwa z dokumentalnym fragmentem, na którym zarezerwowane byłyby fragmenty najbardziej bujnych i kpiarskich jego przemów, które wygłaszał podczas spotkań prywatnych i publicznych a także podczas występów telewizyjnych, zawsze z nieodłączną elegancką laską ze srebrną rączką, a przez pewien czas także z psem, jamnikiem Puzonem na kolanach. Archiwalny zasób rejestracji tych występów jest w archiwach TVP na pewno bardzo bogaty. Bez tego fizycznego, wizualnego i dźwiękowego aspektu wizerunek Waldorffa jest dalece niepełny. Nie o każdej nawet bardzo sławnej postaci można to powiedzieć. Bez tego żaden młody czytelnik, który nigdy nie widział i nie słyszał przemawiającego Waldorffa nie jest w stanie uzmysłowić się skali i charakteru jego fenomenu.

Opowieść Mariusza Urbanka o tym pisarzu, dziennikarzu i felietoniście muzycznym, namiętnym działaczu społecznym, postaci telewizyjnej, histrionie, arbitrze elegancji i człowieku stylizującym się na ekscentrycznego arystokratę jest tyleż fascynującym jego portretem, co jednocześnie kawałkiem historii PRL, w której Waldorff od samego zarania uczestniczył. Zawiera też jednak fragment historii przedwojennej, w której młody Waldorff zdążył uczestniczyć, kontrowersyjnie, jako dziennikarz i publicysta prawicowych pism, z „Prosto z mostu” na czele. Zostawił też Waldorff swój ślad po czasach okupacyjnych publikując „Godzinę policyjną”, powieść o Warszawie tego okresu.

Urbanek zgrabnie ogarnął całość egzystencji Waldorfa: jako dziennikarza, felietonisty, nie tylko muzycznego, prozaika, dynamicznego i szyderczego, obrazoburczego polemisty, kpiarza, społecznika, homoseksualisty, pieniacza, sławnego przyjaciela sławnych, retora, zatroskanego o swój kraj i o swoje ukochane, acz bardzo krytykowane miasto Warszawę obywatela. Trzeba bowiem pamiętać, że Jerzy Waldorff był twórcą największej przed Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy jego imiennika Jerzego Owsiaka inicjatywy publicznej – zbiórki pieniędzy na szczytny cel. Od kilku dziesięcioleci, nadal dłużej niż WOŚP, każdego 1 listopada, na cmentarzach całej Polski, znani i mniej znani ludzie zbierali i nadal zbierają datki na odnowę zabytkowych nagrobków, jako dziedzictwa kultury narodowej.

I o tym jego nieśmiertelnym, żyjącym pośmiertnie dziele trzeba pamiętać rozczytując się w bujnym, pełnym anegdot życiorysie Jerzego Waldorffa.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...